Najstarsze obrazy z kościoła w Gołębiu

Wnętrze kościoła w Gołębiu, widok z chóru, maj 2019. 

„Dalekie horyzonty otwierają się przede mną, gdy podniosę głowę spod namiotu jabłoni, za ceglanym murem ogrodu widać dalekie pola…”

Jarosław Iwaszkiewicz, „Lato”

Wiernemu Czytelnikowi, Pawłowi Ciechanowiczowi, Panu od Emocji, z całą moją wdzięcznością, M.D.

Patrzą na nas od tylu lat, są z nami od tylu pokoleń, przyglądają się, jak się modlimy i czy w ogóle się modlimy, jeśli dawno nas nie było, pytają nieśmiało, jak się czujemy i co u nas słychać. Gdy na nie spojrzysz, postacie z nich milczą wymownie, czasem nawet nie podnosząc oczu i trwają przy swoim, Florian wciąż gasi pożar, Katarzyna czyta księgę, Walenty uzdrawia, a Maryja patrzy w górę lub ukrywa swój wzrok.

Gdy zgasną ostatnie światła w kościele, gdy nastanie zupełna nocna cisza, słychać stukot zbroi rycerskiej i sunięcie grubego, ciężkiego, czerwonego płaszcza po zimnej posadzce kościoła. To Florian, który zmierza w stronę starej znajomej i zagaduje do niej: „Kaśka, czyż ty jeszcze pamiętasz swój kościół, gdzież ci go zbudowali i co w nim miałaś?”. Florian lubi wspominać czas, gdy został sam tu, w gołębskiej ziemi, i nie było jeszcze księdza Grzybowskiego, co zaprowadził nowy porządek. Katarzyna odłożywszy księgę, poprawia kosztowną broszkę przy sukience, patrzy na swojego towarzysza oczami, koloru których nikt nie zna,  i odpowiada, że coś pamięta przez mgłę, jak wspomnienie ulotne z dzieciństwa, bo przecież ona od tylu lat razem z nim, w nowym murowanym i jednym. „Znam ludzi, – mówi drżącym głosem – co do mnie przychodzili, co mi zawierzali i znam wszystkie Katarzyny z gołębskiej ziemi. Swój kościół… – tu westchnęła głęboko – tak, miałam, stary, prosty, drewniany z dzwonem na pewno i sygnaturką, z ołtarzem jakimś i ławkami, podobny do twego, ale gdzież był? Nie pamiętam, tak wiele się tu zmieniło. Był, po prostu był. Wiesz, że jam się wcześnie do Ciebie przeprowadziła”. „Wiem. Pamiętam, w 1419 roku…” – z wielką zadumą odparł jej towarzysz i sam wzruszył się spojrzawszy na chrzcielnicę, jedyną pamiątkę po jego drewnianej świątyni.

Natomiast Walenty na tyłach kościoła opowiada o tych, co przynosili do niego chore dzieci i wspomina  patronów mniejszych ołtarzy, których dziś już nie ma w tej świątyni, świętych Stefana i Wawrzyńca, święte Jadwigę i Elżbietę oraz innych. Przechadza się po całej nawie głównej, uważnie badając wszystkie kąty. Pamięta jeszcze liczne relikwiarze przy każdym z mniejszych ołtarzy. Zostały tylko ślady na ścianie, nisze i murki, czasem ktoś się dobrze przyjrzy i zobaczy niepozorny, stary, żelazny haczyk, co bezpiecznie łączył retabulum ze ścianą. Tylko to zostało.

W tym czasie Gabriel w złotej sukni i wciąż z lilią białą w dłoni oraz inne anioły, mniejsze i większe ze wszystkich obrazów gołębskiej świątyni, lamentują, ileż to można żyć na drugim planie i wołają do swojego Archanioła Michała, który tu też miał swoje retabulum, a one wraz z nim. Milczy Archanioł, bo wie, że są tu nowe rzeczy i należy trwać w zapomnieniu i cieszyć się cicho z pobożnie złożonych małych dłoni, zamkniętych oczu i z dziecięcej ufnej modlitwy „Aniele Boży…”, bo tylko dzieci jeszcze tak potrafią przemawiać i prosić.

Zaś Maryja wstała i spadł jej z kolan granatowy płaszcz wieczności, została w czerwonej sukni i białym welonie na głowie. Jak to matka, czuwa i roni łzę żalu, że przecież od tylu lat jest tu w Gołębiu w głównym ołtarzu, a nikt nie pamięta o jej tytule Tota Pulchra i nikt tu nie mówi do niej Całaś piękna jest Maryjo.

***

Nocą, gdy nie słychać ludzkich głosów, wyłania się zapomniane piękno najstarszych obrazów z gołębskiej świątyni, przez lata zakurzonych, osmolonych dymem lamp, ciemniejszych i brudniejszych. Ostatnio odnowione, znów czyste i w odmalowanych i ozłoconych ramach, ale wciąż te same. Kościół w Gołębiu pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, św. Floriana i św. Katarzyny Aleksandryjskiej  posiada prawie 400-letnią historię. Przez lata wyposażenie kościoła ulegało zmianom, ale do dziś zachowały się niektóre elementy ufundowane przez ks. Szymona Grzybowskiego, proboszcza nadzorującego wznoszenie kościoła. Między innymi należą do nich dwa retabula przedstawiające patronów kościoła, św. Floriana i św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Pochodzą z XVII wieku i jako jedne z najważniejszych obrazów, do dziś znajdują się najbliżej ołtarza głównego. Ks. Szymon Grzybowski zdecydował się oddać hołd historii parafii Gołąb i wznosząc nowy kościół, nadał świątyni dwa tak ważne wezwania, upamiętniające dwa drewniane kościoły w Gołębiu, św. Floriana i św. Katarzyny. Być może on, a być może fundator kościoła, Jerzy Ossoliński, znany z wielkiej miłości do Maryi, wybrał nowe imię dla murowanej świątyni, Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zawierzając Matce przyszłość całej parafii i miejscowości Gołąb.

Do rzadkości należą świątynie noszące aż trzy wezwania. Jest to potwierdzeniem wyjątkowości tego kościoła, wznoszonego w czasach kontrreformacji. Kościół w Gołębiu, jego architektura i elementy plastyczne jak obrazy czy naczynia liturgiczne, wpisuje się w nurt sztuki potrydenckiej.

Obraz typu Tota Pulchra w ołtarzu głównym

Obraz Wniebowzięcia Najświętszej Marii Pany w formie „Tota Pulchra”, Gołąb, maj 2019. 

W XVII wieku pojawił się nowy typ przedstawień Maryi jako unoszącej się w przestworzach, stojącej na półksiężycu, depczącej głowę węża, otoczonej aniołami. Obraz z ołtarza głównego w Gołębiu pochodzi prawdopodobnie z XVII wieku, w XVIII wieku mógł być przemalowany. Maryja w czerwonej sukni, symbolizującej jej cierpienie, jako Matki Zbawiciela oraz z granatowym płaszczem na kolanach, symbolem wieczności i nieśmiertelności, została ujęta w formie Tota Pulchra, nawiązującej do zdania z Pisma Świętego:

Tota pulchra es, Maria
et macula originalis
non est in te.

[Całaś piękna jest, Maryjo,
i zmazy pierworodnej nie ma w Tobie].

Pnp 4, 7

To bezimienne dzieło należy do najciekawszych obrazów przedstawiających Maryję jako Tota Pulchra, Całą Piękną w archidiakonacie lubelskim. Obraz, utrzymany według wyznaczników sztuki potrydenckiej,  jest niezwykle symboliczny. Maryja rozkłada szeroko ramiona i jest unoszona do nieba przez aniołów. U Jej stóp siedzi Archanioł Gabriel, w złotej sukni, z długimi ciemnymi włosami, w lewej dłoni trzyma kwiat, białą lilię, symbol dziewictwa, zaś w prawą dłonią wskazuje na małe słońce, znajdujące się na wysokości łona Najświętszej Marii Panny. To słońce jest symbolem Jezusa Chrystusa Zbawiciela, którego Matką została Maryja. Drugi większy anioł umieszczony obok Gabriela, podtrzymuje półkolisty księżyc, na którym Madonna opiera bosą stopę. To symbol zwycięstwa dobra nad złem, a także chrześcijaństwa nad pogaństwem oraz odwołanie do słów z Apokalipsy „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc u jej stóp” – Ap 12,1. Inny anioł trzyma w dłoni kwiat margerytkę, symbolizującą czystość i niewinność. Pojawiają się wezwania z Litanii Loretańskiej. Anioł dzierży tabliczkę z napisem „Regina Mundi” [„Królowa Świata”], a inny zwierciadło z rączką w złotej ramie, odnoszące się do wezwania „Zwierciadło Sprawiedliwości”, pojawiają się też róże, które można odnieść do wezwania: „Różo duchowa” lub oznaczają symbol miłości Maryi do Boga i ludzi. Na obrazie jeden z aniołów trzyma pióro, symbol łączący człowieka z Bogiem.

Na zasuwie znajduje się drugi obraz, Zmartwychwstałego Chrystusa.

Retabulum Ołtarza św. Floriana

Ołtarz św. Floriana, kościół w Gołębiu, maj 2019. 

Historia parafii pod wezwaniem św. Floriana w Gołębiu sięga czasów średniowiecza. Świątynia ta na pewno istniała w czasach budowy murowanego kościoła, jednak dziś trudno ustalić jej lokalizację. Legenda powtarzana w Gołębiu mówi, że jeden z drewnianych kościołów zapadł się w bagnie. Być może chodzi właśnie o tę świątynie, bo kościoły pod wezwaniem św. Floriana rzadko kiedy ulegają spaleniu, to w końcu patron strażaków.

W obecnym kościele parafialnym w Gołębiu znajduje się retabulum ołtarza św. Floriana, ramy i obraz pochodzą prawdopodobnie z lat 30. XVII wieku, ołtarz został ufundowany przez ks. Szymona Grzybowskiego i znajduje się blisko ołtarza głównego, po lewej stronie przy wejściu do zakrystii. Ramy obrazu swoją formą odbiegają od ram pozostałych obrazów z tego okresu.  Św. Florian został przedstawiony w zbroi z narzuconym czerwonym płaczem (symbol męczeństwa) oraz z mieczem. Św. Florian ma na głowie hełm z białym pióropuszem. W lewej dłoni trzyma granatowy sztandar, kolor granatowy to symbol nieskończoności. Święty wznosi wzrok do nieba, nad nim anioł. Po prawej stronie obrazu czerwona łuna pożaru, a przed Florianem anioł czerpiący dzbanem wodę ze strumienia. Święty gasi pożar.
Św. Florian żył w czasach prześladowań pierwszych chrześcijan, został powołany do armii cesarstwa rzymskiego i stanął w obronie prześladowanych legionistów. Legenda głosi, iż jednym wiadrem wody, ugasił płonącą wioskę. 

Retabulum Ołtarza św. Katarzyny Aleksandryjskiej

Ołtarz św. Katarzyny, kościół w Gołębiu, maj 2019. 

Obraz pochodzący z lat 30. XVII wieku przedstawia młodą, zaledwie 18-letnią dziewczynę z rozpuszczonymi ciemnymi włosami, ubraną w suknię dworską, zdobioną delikatną biżuterią – to symbol jej zamożności. Twarz, szyja i ręka dziewczyny są bardzo jasne, malarz chciał w ten sposób zaznaczyć niezwykłą urodę świętej. Katarzyna ma na głowie niewielką koronę królewską, była córką króla Kustosa i urodziła się w Aleksandrii, stolicy Egiptu. W lewej ręce trzyma księgę, która symbolizuje jej wykształcenie i niezwykłą mądrość, zaś w prawej ręce miecz. Za nią znajduje się koło tortur. W  tle jakby granatowa kotara, oddzielająca to, co ziemskie, od tego, co wieczne, w górnej części obrazu dwa anioły. Święta jej pełna dostojeństwa i powagi, kieruje swój wzrok na księgę. Jej biała suknia to symbol dziewictwa i niewinności. Miecz i koło to znaki męczeńskiej śmierci.

Święta Katarzyna w wieku 18 lat złożyła ślub czystości, o jej rękę zabiegali najznakomitsi obywatele Aleksandrii. Żyła w czasach cesarza Dioklecjana i jako chrześcijanka stała się ofiarą krwawych prześladowań. Po pojmaniu, odmówiła złożenia ofiary bogom, wyznając wiarę w Jednego Boga. Cesarz zarządził dysputę między nią a 5o filozofami i retorami, Katarzyna udowodniła im prawdziwość chrześcijaństwa, wielu z nich się nawróciło. Dziewczynę spotkał okropny los, skazano ją na śmierć poprzedzoną torturami, jedną z nich było łamanie kości na kole, które rozpadło się, w czasie wykonywania tortur. Katarzyna została ścięta mieczem. Jej życie zostało owiane wieloma legendami, w Polsce jej kult rozpoczął się w czasach średniowiecza. W Gołębiu jeden z dwóch drewnianych kościołów nosił wezwanie św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Niestety nie zachowały się żadne dokumenty dotyczące jego dziejów.

Ramy obrazu są drewniane i bogato zdobione. Na górze znajduje się tarcza z literami S K, oznaczającymi Sante Katarina (Święta Katarzyna).

Retabulum Ołtarza św. Walentego

Ołtarz św. Walentego, kościół w Gołębiu, maj 2019. 

XVII-wieczny ołtarz renesansowy z drewna rzeźbionego, a w nim XVII-wieczny, barokowy obraz na płótnie to wizerunek św. Walentego z kościoła w Gołębiu. Ołtarz znajduje się po lewej stronie od wejścia głównego do kościoła, naprzeciwko niego znajduje się stary konfesjonał z XVII wieku.

Św. Walenty z siwą, leciwą brodą, lekarz i duchowny, został przedstawiony w momencie uzdrawiania chłopca z padaczki.  Za chłopcem wstawia się jego matka. Święty ubrany jest w strój kapłański, na plecach ma zarzucony czerwony płaszcz, symbol męczeństwa. Walenty trzyma w dłoni księgę, symbol mądrości, za nim znajduje się ołtarz kościelny i świece z lichtarzem, nad nim otwarte niebo z aniołami.  W prawym dolnym rogu obrazu został przedstawiony topór, symbol męczeńskiej śmierci. Św. Walenty to patron zakochanych oraz osób cierpiących na choroby nerwowe, umysłowe i epilepsję.

Retabulum Ołtarza Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia

Retabulum Ołtarza Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia, Gołąb, maj 2019.

Retabulum Ołtarza Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia znajduje się przy pierwszej niszy po prawej stronie od wejścia głównego.  Ramy drewniane pochodzą z I połowy XVII wieku, a w nich obraz z XIX/XX wieku. To kopia słynnego obrazu, który namalował hiszpański artysta Bartolomé Esteban Murillo, zatytułowanego „Niepokalane Poczęcie”. Oryginał obrazu powstał ok. 1678. Najświętsza Maria Panna jest tu ukazana jako młoda dziewczyna, z rozpuszczonymi kręconymi włosami. Składa ręce na piersi, na lewej ręce różaniec. Jej wzrok utkwiony jest gdzieś poza ziemskim światem. Delikatne rysy twarzy przyciągają wzrok, duże ciemne oczy, kształtny nos i piękne usta sprawiają, że Maryja jawi się tu jako najpiękniejsza dziewica, bije od niej niesamowity, nieziemski blask. Księżyc pod stopami Najświętszej Panny to symbol z Apokalipsy: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc u jej stóp” – Ap 12,1, Maryja ma na sobie białą tunikę – symbol czystości i niebieski płaszcz – symbol wieczności. Kolorowe tło z chmurami i aniołami to symbol otwartego nieba. Ten wizerunek Maryi z gołębskiego kościoła należy do najpiękniejszych Jej przedstawień.

Obraz Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny

Obraz Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, Gołąb, kościół, maj 2019.

Obraz Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny został ufundowany przez księcia Paskiewicza.

W 1850 r. został kościół gruntownie odnowiony kosztem parafjan i kolatora księcia Paszkiewicza, który ofiarował też obraz duży Zwiastowania N. M. P. dobrego pędzla.

Wiadomości Diecezjalne Lubelskie. Rok 1925, Lublin, s. 312. 

Prawdopodobnie obraz ten znajdował się kiedyś w ołtarzu głównym. Archanioł Gabriel trzyma w ręku lilię, symbol czystości niewinności. Maryja przedstawiona podobnie jak na obrazie z ołtarza głównego, w czerwonej sukni, w jasnym welonie na głowie oraz ogromnym, granatowym płaczu, który ją otula. Nad nią gołębica, symbol Ducha Świętego i otwarte niebo z aniołami.

Obrazy dziś już odnowione, widać żywsze kolory i więcej szczegółów. Obrazy, na które patrzyły oczy tylu pokoleń mieszkańców Gołębia, niektóre są tak stare, jak sam kościół i niech będą w nim jak najdłużej, dla przyszłych pokoleń.

***

A wracając do tej nocy, gdy zgasną ostatnie światła w kościele, gdy nastanie zupełna nocna cisza, Maryja podchodzi do Floriana i Katarzyny, siedzących w ławie i zanurzonych we wspomnieniach, cicho pyta: „Dzieci, a pamiętacie, jak nasze figury stały w niszach dekoracyjnej ściany między wieżami nad tym najważniejszym wejściem do świątyni? Jak stamtąd mogliśmy patrzeć na cały Gołąb, dwór i karczmy, drogi mocno ubite, zbiegające się w zapomnianym tylko wiejskim rynku, drewniane chaty ze stuletnich bali, kryte tylko strzechą, na lotnisko i samoloty, ludzi przy studniach i tych zabieganych i tych mających czas, kobiety plotkujące w czepkach na głowie, dzieci beztroskie, bose, brudne i często głodne, kaczki i krowy w drodze na pastwiska, pola i piachy, jeziora i lasy, a w oddali wstęgą szeroką Wisła płynęła i wylewała po roztopach?”. „Tak, Matko, tak dobrze to pamiętamy – opowiada Florian – ugasiłem pożar dachu kościoła w czasie ostatniej wojny, ale nasze figury runęły z hukiem i nikt nas nie posklejał”. Katarzyna łzę ocierając, dodaje: „I nisze odbudowali, a puste stoją, ale mimo wszystko czuwamy każdego dnia i każdej nocy”.

Bibliografia:

  1. Irena Rolska, Sztuka po Trydencie w Archidiakonacie Lubelskim w XVII wieku, Lublin 2013.
  2. Wiadomości Diecezjalne Lubelskie. Rok 1925, Lublin 1925.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *