Przedostatni wieczór listopada poświęcano na wróżby dotyczące zamążpójścia. Przed przystąpieniem do wróżb, panny prosiły o pomoc i opiekę św. Andrzeja, modliły się i zachowywały post. Po zachodzie słońca dziewczęta zbierały się w dużej izbie. W niektórych wsiach lubelskich istniał zwyczaj pieczenia placków zwanych andrzejkami, kukiełkami, gomułkami. Przynosiły ze sobą mąkę lub żyto, które mielono w żarnach w odwrotnym kierunku, czyli w lewą stronę. Mąkę należało rozczynić wodą przyniesioną w ustach z wiadra stojącego przy studni lub z rzeki. Chłopcy podglądali te zabawy i rozśmieszali dziewczyny, jeśli którejś nie udało się donieść wody w ustach, musiała po nią wrócić. Każda dziewczyna oznaczała swój placek i wszystkie pieczono w piecu, pod który podkładano drewno ukradzione od sąsiada. Po upieczeniu wpuszczano do izby psa. Dziewczyna, której zjadł placek jako pierwszy, miała najszybciej wyjść za mąż, jeśli pies schował się pod łóżko, właścicielce placka groziła śmierć, jeśli tylko nadgryzł placek, oznaczało, iż kawaler ją porzuci.
W niektórych miejscowościach dziewczyny nasłuchiwały, z której strony pies szczeka, z tej miał się zjawić kawaler.
Lanie wosku
Powszechnym zwyczajem było lanie wosku.
A kto z nas nie brał udziału w laniu wosku? Wosk topiony w tygielku skwierczy, wypełniając izbę połączonym zapachem kościoła i lata. Wokoło miski z wodą tłoczą się zainteresowani, czyli „swobodnego stanu” i kibice. Celebrantka, zazwyczaj najstarsza z obecnych gospodyń, rozumie wagę ciążącej na niej odpowiedzialności, chlapie wosk raptownie, z góry, wtedy w wodzie tworzy się niekształtny słupek. Bryzga pomału lub poleje długim chlustem, wówczas tworzywo przyszłości zastyga z sykiem w fantastyczny księżycowy krajobraz lub ogród zaczarowany. Właściwą jednak treść wróżby można zrozumieć dopiero na cieniu rzuconym na cieniu, rzuconym przez wosk na ścianę. Ulepku woskowy, w starych drążących palcach trzymany, ileż dziwów można z ciebie wyczytać. Wszystko, czego dusza pragnie i wszystko, czego się lęka odnajdzie – gdy zechce – w cudacznych, przypadkowych zarysach bryłki woskowej.
Z. Kossak, Rok polski. Obyczaj i wiara, Warszawa 2017, s. 160-161.
Z Andrzejkami związane są różne wróżby i powiedzenia:
- W noc świętego Andrzeja, pannom z wróżby nadzieja.
- Noc Andrzeja świętego, przywiedzie narzeczonego.
- Na świętego Andrzeja, trza kożucha dobrodzieja?
- Na święty Jędrzej szukają baby przędzy.
- Gdy miękko na Jędrzeja, to niedobra nadzieja.
- Gdy święty Andrzej ze śniegiem przybieży, sto dni śnieg na polu leży.
- Gdy święty Andrzej poleje, poprószy – cały rok nie w porę rolę moczy, suszy.
- Śniegi Andrzejowe zbożu nie są zdrowe.
Po Andrzejkach zaczynały się adwentowe wieczorki, spotkania przy kądzieli.
Bibliografia:
Dziedzictwo kulturowe Lubelszczyzny. Kultura ludowa, pod red. A. Gaudy, Lublin 2001, s. 36.
Z. Kossak, Rok polski. Obyczaj i wiara, Warszawa 2017, s. 160-161.