Adwent w tradycji ludowej

Okres Adwentu, dawniej nazywany „przedgodami”, „jadwentem”,  rozpoczyna się po Andrzejkach i trwa do Bożego Narodzenia. Czas ten związany był z różnymi obrzędami i zwyczajami. Adwent otwierał okres zimowy. W niektórych regionach Lubelszczyzny istniał zwyczaj porannego grania na tzw. ligawce, trąbie wykonanej z drewna lipowego.

Roraty

Przez cały okres postu włościanie uczestniczyli w porannej Mszy Św. ku czci Najświętszej Marii Panny, tzw. roratach, podczas której zapalano przybraną wstążkami, wielką, woskową świecę zwaną roratką.

Oczekiwanie stanowi istotę grudnia (…). W oczekiwaniu „godów” śnieży się zima, białe puchy wirują w powietrzu. Ludzie dalecy od czystości śniegu śpieszą w przedświtowym mroku na roraty. Kręcone spiralnie stoczki połyskują w ciemnej nawie. Na czele rzesz, pragnących przez modlitwę i pokutę odzyskać szatę godową, kroczy bolesna para winowajców Adam i Ewa (…). Czeka świat. Czeka wszelkie stworzenie. Adventus. On przyjdzie (…). Niech otworzy się ziemia i zrodzi Zbawiciela. Niech spłynie zwieńczona gwiazdami Niewiasta, która odkupi błąd Ewy. Tamta była pychą, ta będzie pokorą. Tamtą przeklinają pokolenia, Tę – błogosławioną zwać będą wszystkie narody.

Z. Kossak, „Rok polski. Obyczaj i wiara”, Warszawa 2017, s. 166-167.

 

Po zakończeniu Mszy Świętej, panny na wydaniu zaczepiały napotkanych mężczyzn i pytały: „Roracie, roracie, jak na imię macie?”, z wypowiedziane imię oznaczało imię ich przyszłego małżonka.

Post

W okresie Adwentu obowiązywał post, nie był on tak ścisły, jak w okresie Wielkiego Postu. Zachowywano wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, tłuszczu pochodzenia zwierzęcego, alkoholu. W środy i piątki obowiązywał zakaz spożywania nabiału.

Posiłki spożywane w Adwencie były uboższe niż na co dzień. Gotowano grochówkę bez mięsa, na wywarze z warzyw, z majerankiem i masłem. Niektóre gospodynie przygotowywały pierogi z makiem i jarzynami, podawane bez okrasy. Zamiast smalcu używano oleju lnianego. Jedzono suszony ser.

Kluski z kartofli.
Kartofle na kluski trzeba wcześnie ugotować, żeby nie ostygły. Potem dobrze w garnku wałkiem utłuc, wyłożyć na nieckę
lub stolnicę, wbić kilka jaj, popieprzyć, posolić, dosypać tyle mąki, aby się zagniotło pulchne ciasto. Z tego ciasta robić kluski w kształcie kulek i gotować na wodzie.
Antoszka, Upominek dla matek i gospodyń, Warszawa 1896, s. 58-59.
Placki z makiem na post.
Do pół garnca mąki wsypać pół kwarty maku, posolić trochę, wlać parę łyżek dobrego oleju i, dolawszy wody zimnej, zagnieść; porobić placki nieduże, grubości palca, nakroić je w kostkę nożem lub blaszaną łyżką, żeby nie pękały, i upiec po
chlebie. Kto chce, zamiast oleju może dać masła.
Antoszka, Upominek dla matek i gospodyń, Warszawa 1896, s. 29.
Inne przepisy:
Zupa‎ ‎z‎ ‎ryb.‎ ‎Kto‎ ‎ma‎ ‎ryby,‎ ‎a‎ ‎szczególniej‎ ‎drobne, które‎ ‎przy‎ ‎smażeniu‎ ‎dużo‎ ‎tłuszczu‎ ‎pochłaniają,‎ ‎lepiej, aby‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎zrobił‎ ‎zupę.‎ ‎Na‎ ‎zupę‎ ‎rybną‎ ‎wstawia‎ ‎się najprzód‎ ‎wodę‎ ‎z‎ ‎włoszczyzną,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎bierze‎ ‎się‎ ‎marchew,‎ ‎pietruszkę,‎ ‎cebulę,‎ ‎parę‎ ‎ziaren‎ ‎pieprzu,‎ ‎angielskiego‎ ‎ziela‎ ‎i‎ ‎dwa‎ ‎bobkowe‎ ‎listki.‎ ‎Jak‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎dobrze‎ ‎nagotuje,‎ ‎można‎ ‎włoszczyznę‎ ‎odcedzić,‎ ‎włożyć‎ ‎czysto‎ ‎oprąwione‎ ‎ryby,‎ ‎posolić‎ ‎i‎ ‎parę‎ ‎razy‎ ‎zagotować,‎ ‎żeby‎ ‎mięso odłaziło‎ ‎od‎ ‎kości,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎rozsypywało.‎ ‎Nie‎ ‎wstawia‎ ‎się‎ ‎ryb‎ ‎razem‎ ‎z‎ ‎włoszczyzną‎ ‎dlatego,‎ ‎że‎ ‎ryby‎ ‎się krócej‎ ‎gotują,‎ ‎niż‎ ‎włoszczyzna.‎ ‎Po‎ ‎ugotowaniu‎ ‎trzeba ryby‎ ‎wyjąć,‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎zupie‎ ‎można‎ ‎ugotować‎ ‎kluski‎ ‎krajane i‎ ‎włożyć‎ ‎łyżkę‎ ‎masła,‎ ‎bo‎ ‎zupa‎ ‎z‎ ‎ryb‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎tłusta.  Do‎ ‎zupy‎ ‎rybnej ‎podają‎ ‎też‎ ‎osobno‎ ‎ugotowaną‎ ‎kaszkę
drobną‎ ‎tatarczaną‎ ‎lub‎ ‎jaglaną.‎ ‎Zupę‎ ‎rybną,‎ ‎zamiast krasić‎ ‎masłem,‎ ‎można‎ ‎zaprawiać‎ ‎śmietaną.
Antoszka, Upominek dla matek i gospodyń, Warszawa 1896, s. 45.
Barszcz.‎ ‎Wstawić‎ ‎parę‎ ‎obranych‎ ‎ćwikłowych t‎ ‎j.‎ ‎czerwonych‎ ‎buraków,‎ ‎włoszczyzny‎ ‎i‎ ‎trochę‎ ‎korzeni;‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎nagotuje,‎ ‎wyjąć‎ ‎buraki,‎ ‎pokrajać‎ ‎w‎ ‎paski, dodać‎ ‎do‎ ‎smaku‎ ‎octu‎ ‎i‎ ‎zaprawić‎ ‎śmietaną‎ ‎z‎ ‎mąką‎ ‎lub
mlekiem.‎ ‎Aby‎ ‎barszcz‎ ‎miał‎ ‎ładny‎ ‎kolor,‎ ‎trze‎ ‎się‎ ‎kawałek‎ ‎surowego‎ ‎buraka‎ ‎na‎ ‎tarce‎ ‎i,‎ ‎wycisnąwszy‎ ‎przez gałganek‎ ‎czysty,‎ ‎wlewa‎ ‎się‎ ‎sok‎ ‎ten‎ ‎do‎ ‎garnka (…). Kto‎ ‎ma‎ ‎kwas‎ ‎burakowy,‎ ‎to‎ ‎zamiast‎ ‎wody‎ ‎wstawia
buraki‎ ‎pokrajane‎ ‎na‎ ‎kwasie,‎ ‎który‎ ‎do‎ ‎smaku‎ ‎dolewa wodą‎ ‎i‎ ‎dalej‎ ‎gotuje‎ ‎barszcz,‎ ‎jak‎ ‎powyżej‎ ‎powiedziano. Można‎ ‎też‎ ‎barszcz‎ ‎czysty‎ ‎gotować‎ ‎tylko‎ ‎z‎ ‎włoszczyzną‎ ‎i‎ ‎korzeniami,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎zaprawiać‎ ‎go,‎ ‎lecz‎ ‎okrasić (…),‎ ‎masłem‎ ‎lub‎ ‎olejem.
Antoszka, Upominek dla matek i gospodyń, Warszawa 1896, s. 58.
Zupa‎ ‎z‎ ‎bani.‎ ‎Obrać,‎ ‎pokrajać‎ ‎banię,‎ ‎nalać‎ ‎wodą i‎ ‎gotować.‎ ‎Jak‎ ‎zmięknie,‎ ‎przetrzeć‎ ‎przez‎ ‎sito;‎ ‎osobno ugotować‎ ‎na‎ ‎wodzie‎ ‎lub‎ ‎mleku‎ ‎twardo‎ ‎zagniecionych skubanych‎ ‎zacierek,‎ ‎zmieszać‎ ‎z‎ ‎banią,‎ ‎dolać‎ ‎mleka,‎ ‎że-by‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎zagęste,‎ ‎trochę‎ ‎posolić,‎ ‎a‎ ‎kto‎ ‎lubi,‎ ‎może włożyć‎ ‎parę‎ ‎kawałków‎ ‎cukru.
Antoszka, Upominek dla matek i gospodyń, Warszawa 1896, s. 58-59.
W czasie Adwentu nie można było organizować zabaw.

Zakaz prac polowych

Zimą nie można było wykonywać prac w polu, ponieważ nie należało „niepokoić ziemi”, naruszona nie wydawała plonów na wiosnę. Z tym zakazem związane są powiedzenia ludowe: „Kto ziemię w adwent pruje, ta mu trzy lata choruje” oraz „W adwenta spoczywa ziemia święta”.
W polu wszystkie prace już skończone, bo i cóż można robić koło roli, która zamarzła i okryła się płaszczem śniegu. Można jedynie przygotować się do prac jesiennych i wywozić na pola nawóz, który następnie na wiosnę trzeba będzie rozrzucać i przeorywać. Toteż co chwila napotykami sanki z nawozem podążające w pole, lub puste, powracające do wsi po nowy jego zapas. „Z grudniem, kto ziemi pod łąki nie gonił, już w marcu późno i będzie się boił”.
B. Dyakowski, Z naszej przyrody. Obrazy z życia zwierząt i roślin krajowych, Warszawa 1903, s. 248.
Nad polami, na które wywożono nawóz, krążyły czarne stada wygłodniałych wron, gawronów i kawek, cieszące się z niestrawionych ziarenek odnajdywanych w nawozie. Zima to czas odpoczynku dla gospodarzy, prace zimowe nie były tak intensywne, jak wiosną i latem.

Wieczorki

We wsiach lubelskich zwyczajem adwentowym były tak zwane wieczorki, czyli wieczorne spotkania odbywające się zazwyczaj w największej chałupie we wsi. Kobiety gromadziły się przy kądzieli lub darciu pierzaŚpiewano i opowiadano bajki, kobietom towarzyszyli mężczyźni i dzieci.
Przez cały Adwent panny szykowały dekoracje świąteczne, którymi ozdabiano izbę na Święta Bożego Narodzenia.

Bibliografia:

  1. Antoszka, Upominek dla matek i gospodyń, Warszawa 1896.
  2. B. Dyakowski, Z naszej przyrody. Obrazy z życia zwierząt i roślin krajowych, Warszawa 1903.
  3. Dziedzictwo kulturowe Lubelszczyzny. Kultura ludowa, pod red. A. Gaudy, Lublin 2001.
  4. Z. Kossak, Rok polski. Obyczaj i wiara, Warszawa 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *