Manewry wojskowe w Gołębiu i Bonowie w 1791 roku

Gołąb i Wólka Gołębska oraz dawna droga łącząca te dwie osady na mapie Galicji Zachodniej (1801-1804), na polach między tymi wsiami (bliżej Wisły) znajdował się obóz wojskowy we wrześniu 1791 roku. 

Współcześnie mało znanym wydarzeniem z historii Gołębia i okolic jest obóz wojskowy z 1791 roku. Dzięki zachowanym dokumentom historycznym (rozkazom i raportom wojskowym) oraz wspomnieniom obserwatorów tych manewrów, można szczegółowo przedstawić to wydarzenie.

Gołąb miejscem manewrów

Po pierwszym rozbiorze Polski, w latach realnego zagrożenia ze strony państw sąsiednich, szczególną uwagę zwrócono na sprawy wojskowe. Sejm Czteroletni wprowadził wiele reform, które miały zreorganizować armię i uczynić z niej sprawne narzędzie obrony przed zaborcami. Gen. mjr ks. Józef Poniatowski oraz gen. lejtn. ks. Ludwik Wirtemberski w 1790 roku planowali urządzenie manewrów dla większych jednostek trzech rodzajów broni. Manewry te można było zorganizować dopiero rok później, w 1791 roku i ograniczono je do przeprowadzenia ćwiczeń tylko mniejszych jednostek . Ćwiczenia miały być przeprowadzone według zagranicznych wzorów. Manewry dywizji ukraińskiej obyły się pod Bracławiem, manewry dla wojska litewskiego pod Mińskiem, a manewry dywizji małopolskiej w Gołębiu i Bonowie [1].

Gołąb nieprzypadkowo został wybrany jako miejsce obozu wojskowego. W ówczesnej prasie tłumaczono, że manewry 1791 roku trwale zapiszą się w dziejach tej wsi i zmażą z jej kart hańbę konfederacji z 1672 roku [2]. Jednak bardziej realnym powodem wyboru tych okolic na zgrupowanie wojsk, był wpływ rodziny Czartoryskich oraz ich zięcia, wspomnianego dowódcy dywizji małopolskiej, gen. lejtn. ks. Ludwika Wirtemberskiego, męża Marii Czartoryskiej, córki Izabeli i Adama Kazimierza Czartoryskich [3]. Właściciele Puław wnieśli ogromny wkład finansowy w organizację obozu i właśnie dlatego starali się o to, aby obóz zebrał się w pobliżu ich rezydencji. Dopełnieniem wyboru tego miejsca było uzasadnienie gen. lejtn. ks. Ludwika Wirtemberskiego przedstawione w raporcie z 8 listopada 1791 roku do Komisji Wojskowej Obojga Narodów:

Chcąc stosownie do ordynansu Prześwietnej Komisji Wojskowej pod Gołębiem obozować mi nakazującego takie wyszukać położenie, w którym by powszechnej sztuki wojennej prawidła zachowane były, znalazłem między rzekami Wisłą i Wieprzem w takowym gatunku miejsc kilka, lecz tak rozległe, iż do należytego onych obsadzenia cztery lub pięć razy liczniejsze korpusy niż te, które mi wyznaczone, było mieć potrzeba. Mając zaś tylko 16 szwadronów jazdy i cztery bataliony piechoty, przymuszony zostałem stosownie do wygody żołnierza, a mianowicie kawalerii, która najwięcej wody potrzebuje, przyprzeć lewe skrzydło piechoty do jeziora Gruszka, prawe ku wsi Wólce Gołębskiej rozciągnąć, a Wisłę w tyle obozu zostawić (…). Dla wygody zatem wojska dla sposobności założenia piekarni polowych między Wisłą i jeziorem Gruszką, a lazaretu na prawym skrzydle we wsi Wólce, obóz mój w tym roku był jedynie obozem nauki [4].

Komisja Wojskowa rozkazem z dnia 1 sierpnia 1791 roku nakazała przeprowadzenie ćwiczeń pod Gołębiem następującym jednostkom:

  • 10 szwadronów brygady kawalerii narodowej Piotra Hadziewicza,
  • 4 szwadrony brygady kawalerii narodowej Jana Potockiego,
  • cały pułk przedniej straży szefostwa ks. Wirtemberskiego (8 szwadronów),
  • dwa bataliony 2 pułku piechoty szefostwa gen. mjr Józefa Wodzickiego stojącego w Krakowie,
  • jeden batalion 10 pułku piechoty szefostwa gen. maj. Ignacego Działyńskiego z Warszawy,
  • jeden batalion 6 regimentu fizylierów gen. lejt. Stanisława Potockiego.

W obozie wojskowym pod Gołębiem zgromadziło się 5230 żołnierzy (3082 piechurów i artylerzystów, 2168 kawalerzystów i 2360 koni ). Powierzchnia obozu zajmowała 3573 m., została wytyczona ulica główna obozu oraz ulice poboczne, wzdłuż których ustawiano namioty lub szałasy i polowe stajnie dla koni [5]. Obóz rozłożono między jeziorem Gruszka w Gołębiu a wsią Wólką Gołębską, tyłem do Wisły. Między Wisłą a jeziorem Gruszka znajdowały się piekarnie polowe, a lazaret, czyli szpital dla wojska, znajdował się w Wólce Gołębskiej. W obozie znajdował się także areszt oraz dwie kuźnie.

W 1791 roku Gołąb dzierżawił Stanisław Kostka Krajewski. W tym czasie miejscowość była nazywana miasteczkiem królewskim. Liczba zebranego wojska zdecydowanie przekraczała liczbę mieszkańców Gołębia (według Encyklopedii Powszechnej z 1866 roku, w Gołębiu było 700 mieszkańców, zapewne w czasie zgrupowania w 1791 roku mieszkańców Gołębia było jeszcze mniej).

12 września 1789 roku, uroczystość wejścia do obozu

Uroczystość wejścia wymienionych wyżej jednostek wojskowych była największym wydarzeniem w czasie trwania całego obozu. Bardzo szczegółowe informacje na ten temat znajdują się w Instrukcji do zebrania się na rendez vous na dzień 12 września sporządzonej przez gen. lejtn. ks. Ludwika Wirtemberskiego. Dowiadujemy się z niej, że w niedzielę 11 września po południu kwatermistrzowie oraz wybrani żołnierze ze szwadronów, ustawili na placu obozowym namioty. Wszystkie bagaże miały się znaleźć w obozie w poniedziałek najpóźniej o godzinie 7.00 rano. W czasie zakładania obozu, wojsko było rozlokowane w miejscowościach położonych w pobliżu Gołębia. 12 września 1791 roku różnymi drogami na określoną godzinę jednostki wojskowe miały stawić się na placu koncentracji:

Korpusy dla uniknięcia przeszkód w marszu maszerować mają następującymi drogami i o następującym czasie: regiment szefostwa Wodzickiego ruszyć ma o godzinie 6-ej z rana ze swoich kantonów i przeprawiwszy się przez Wisłę maszerować przez Wólkę Profecką nową drogą do Wólki Gołębskiej. Batalion szefostwa Działyńskiego ruszyć ma o godzinie 8-ej i maszerować do rendez vous. Batalion fizylierów koronnych ruszyć ma o godzinie 6-ej z Bobrowników i maszerować drogą do Gołębia, a potem Gołąb zostawiając po prawej ręce do rendez vous. Pierwsza dywizja z brygady Hadziewicza ruszyć ma z Puław o godzinie 6-ej z rana nową drogą przez Wólkę Gołębską i maszerować do rendez vous. Trzecia dywizja tejże brygady ruszyć ma o godzinie 5-ej z rana z Bochotnicy, zatrzymać się trochę pod Puławami, a potem maszerować nową drogą do Wólki Gołębskiej, a stamtąd do rendez vous. Druga dywizja tejże brygady ruszyć ma o godzinie w pół do szóstej z Końskiej Woli i maszerować prosto drogą na Wólkę Gołębską. Dywizja z brygady Potockiego, rozłożywszy swoje szwadrony dniem pierwej częścią w Kurowie, częścią z tej strony Kurowa, tak jak możność dozwoli, ruszyć ma o godzinie 5-ej z rana z miejsca, które sobie do zebrania się oznaczy; zatrzyma się nieco przy Końskiej Woli i pomaszeruje potem za drugą dywizją z brygady Hadziewicza. Pułk szefostwa księcia Wirtemberskiego ruszyć ma z Bełtowa z miejsca, które sobie do zebrania się obierze, o godzinie 5-ej z rana i maszerować prosto do rendez vous [6].

Zgodnie instrukcją wszystkie korpusy miały się znaleźć na miejscu rendez vous między godziną 8.00 a 9.00 rano. Miejscem spotkania były pola „pod Wólką Gołębską po prawej ręce z Wólki Gołębskiej do Gołębia jadąc. Front będzie ku Gołębiowi”. Jak ważna była to uroczystość świadczy ostatni zapis omawianej instrukcji: „7-mo. Ichmość komendanci korpusów mają mieć pilne baczenie, ażeby ludzie czysto i porządnie ubrani byli. Ichmość oficerowie od jazdy czapraki paradne na koniach mieć będą”. O godzinie 10.00 rozpoczął się wymarsz z placu koncentracji w stronę obozu w Gołębiu. Paradzie przewodniczył gen. lejtn. ks. Ludwik Wirtemberski (kawaleria) i gen. mjr Józef Wodzicki (piechota). Uroczystość zgromadziła liczny tłum arystokracji. Została odprawiona Msza Święta, poświęcono sztandary, podniosłe kazanie wygłosił ks. Grzegorz Piramowicz [7].

Gołąb na mapie Galicji Zachodniej (1801-1804) z zaznaczonym kościołem, dworem starosty oraz wzgórzem Grzybek, w okolicach którego znajdował się plac koncentracji wojsk 12 września 1791 roku.

Wojsku i dowódcy ofiarowano kwiaty i wiersze (utwory: W dzień zaczynającego się obozu i Do JO Księcia Jegomości Ludwika Wirtemberskiego Generała Lejtnanta Dywizji Małopolskiej na obóz pod Gołębiem zostały wydrukowane i rozdawane publiczności). Hrabia Tarnowski dostarczył do obozu chleby i słomę do namiotów, Będkowski zboże, ks. Adam Czartoryski żywność oraz pieniądze na wyposażenie lazaretu, zaś hetman wielki litewski Ogiński przeznaczył na potrzeby żołnierzy 100 czerwonych złotych, a gen. lejtn. ks. Ludwikowi Wirtemberskiemu ofiarował karabelę [8]. Uroczystość stała się manifestacją polskiego oręża, tchnęła nadzieję na lepsze czasy i obronę polskości oraz była wyrazem patriotycznych postaw rodziny Czartoryskich z Puław. Dzień 12 września 1791 roku otworzył obóz w Gołębiu na szerokiej publiczności. Od tego dnia przez cały czas obozowania i manewrów, w Gołębiu pojawiali się goście. Do ich dyspozycji rodzina Czartoryskich przeznaczyła konie i powozy, które miały ułatwić im dojazd do obozu.

Życie obozowe

Wśród wojskowych najliczniejszą grupę stanowili świeżo zrekrutowani żołnierze, którzy dopiero uczyli się musztry i dyscypliny wojskowej. Dzień zaczynał się od wczesnych godzin rannych nauką równego marszu.  Rozkazem z 12 września 1791 roku zakazano gier hazardowych i loterii „pod kasacją dla oficerów, pod surowością dla wszystkich żołnierzy”. Już 13 września zdezerterował pierwszy żołnierz. Przypadków dezercji zdarzyło się kilka, gen. lejtn. ks. Ludwik Wirtemberski dbał o to, aby dezerterów szybko schwytano i karano. W obozie istniał areszt, 23 września 1791 roku w areszcie przebywało 2 żołnierzy.  Życie wojskowe regulowały rozkazy, z których wiadomo, iż poza nauką marszu, żołnierze uczyli się np.  wykopywać okopy. Szczególną uwagę przywiązywano do pełnienia warty. Niemal codziennie pojawiały się zalecenia związane z wyglądem fizycznym żołnierzy, nakazywano im nosić czyste ubranie i czesać się. Poniżej przykładowy fragment rozkazu z dnia 19 września 1791 roku:

Dziś każdy batalion wykomenderuje 1 oficera, 3 unteroficerów i 40 ludzi z łopatami, którzy jutro zaraz po obiedzie gotowi bydź mają, aby poznawszy zadanie od majora Nowickiego wystąpili i podług jego dyspozycji robili flesze. Ludzie komenderowani do fleszów, w godzinę po pobudce wystąpią, ale zamiast karabinów, toporki i duże siekiery wziąć mają, których kapitan artylerii Magier na miejsce roboty zaprowadzi, gdzie fleszyny robić będą. Każdy batalion wszystkich cieślów z 1 oficerem od piechoty i 2 unteroficerami, co byli przy cieślach, to jest od batalionu fizylierów i 2 od batalionu Działyńskiego zaraz po pobudce na dwa dni do wsi Bonowa poszło, tam w karczmie na chorążego Chamana czekać mają, który im robotę na dwa dni wyznaczy [9].

Pod Bonowem miały odbyć się manewry, stąd wcześniejsze przygotowania na tym terenie. Żołnierze wyznaczeni do różnych robót spotykali się również pod karczmą w Gołębiu. Po 20 września nastąpiło ochłodzenie, zalecono dodać słomę do namiotów i pozwolono na rozpalanie ognisk na nocnych wartach.

Manewry pod Bonowem

Wieś Bonów na mapie Galicji Zachodniej (1801-1804), w okolicach której we wrześniu 1791 roku odbywały się manewry.

Manewry były zorganizowane w następujący sposób: część wojska ogrywała rolę nieprzyjaciela i nacierała na drugą część wojsk. Jedna strona ćwiczyła skuteczność ataku, a druga obronę. Gen. lejtn. ks. Ludwik Wirtemberski starał się zaprezentować wszystkie najważniejsze taktyki wojenne oraz próbował uświadomić swoim żołnierzom, jak bardzo na polu bitwy ważna jest współpraca trzech rodzajów jednostek: kawalerii, piechoty i artylerii. Dogodnym miejscem do przeprowadzenia manewrów były okolice wsi Bonów. Wieś ta powstała w drugiej połowie XVIII wieku, w lustracji starostwa gołębskiego w 1771 roku określono ją jako nowopowstałą, a jej mieszkańcy w tym czasie byli objęci trzyletnim zwolnieniem od różnych powinności na rzecz dworu. Nazwa tej osady pochodziła od imienia psa Bonusia, którego właścicielką była Katarzyna z Zamojskich Mniszchowa, dzierżawca dóbr gołębskich. Według legendy przekazanej przez Annę Nakwaskę, córkę Stanisława Kostki Krajewskiego, piesek został pochowany na piaszczystych wzgórzach w pobliżu Bonowa. Ciekawych informacji na temat manewrów pod Bonowem dostarczają rozkazy gen. lejtn. ks. Ludwika Wirtemberskiego z dnia 26 i 27 września 1791 roku. Część wojsk odrywająca rolę nieprzyjaciela obozowała między Wólką Gołębską a Gołębiem. W tym czasie przygotowywany był obóz obronny w  Bonowie i w okolicach. Z uwagi na duże odległości między domami w Bonowie, żołnierze mogli użyć wozów chłopskich w formie barykad. Obóz został założony na górze zwanej Biała [10]. Następnego dnia wojska odgrywające rolę nieprzyjaciela obozowały w okolicach Bonowa, zadaniem pozostałych było pokonanie wroga i zdobycie obozu. W instrukcji tego manewru zanotowano:

1,2,3,4 kolumna maszerują przez wieś Wólkę na drodze od Bełtowa aż do drogi, która z Puław do Bonowa prowadzi. Tu czwarta kolumna zachodzi w lewo i maszeruje w prostej dyrekcji z nieprzyjacielską baterią na Białej Górze pod Bonowem, na lewym skrzydle założonej, jeszcze około 200 lub 300 kroków naprzód, gdzie dotychczas zupełnie zamknięta stanowi się dopóty, dopóki nie dostrzeże, że pierwsza, druga i trzecia kolumna, swój marsz zawsze kontynuujące w prawo do lasu, który po prawej ręce za wsią Bonowem się ciągnie, nie weszły (…). Co się pierwszej, drugiej i trzeciej kolumny tyczy, te kontynuują swój marsz na drodze do Bełtowa aż do drugiej krzyżowej drogi drogi, z których ta po prawej od lasu, ta co wprost idzie do Bełtowa, a ta co po lewej ręce do Bonowa prowadzi – tu wszystkie trzy kolumny opuszczają drogę do Bełtowa, a ciągną się w lewo na drogę do Bonowa, na której postępują aż do drożyny po prawej ręce będącej, która wysoką żerdzią oznaczona jest, na której dopóty postępują, dopóki w lesie po prawej ręce będącym nie postrzegą wysokiego drzewa z wierzchołkiem na kształt korony. Stąd prawie w prostej linii z tym drzewem ciągną się w prawo aż pod same krzaki tuż przed dużym lasem będące i wzdłuż tychże i w lewo się trzymając idą, aż do drogi rzyczeńskiej i w poprzek onej, aż do drugiej znowu do Rzeczyna z Bonowa prowadzącej drogi, po prawej ręce której już są bagna i iglaste lasy zaczynają. Na tej drodze zupełnie ukryci aż pod i poza wieś Bonów, aż za dalsze pagórki, aż do lewego flanku lewej nieprzyjacielskiej baterii, na koniec i w sam tył dojść mogą. Podług zaciągniętych wiadomosci wieś Bonów składa się z dwóch rzędów między sobą odległych domostw, między którymi taki się znajduje obszerny plac, że kawaleria tam wygodnie działać może i podług tychże wiadomości nieprzyjaciel go nie tylko lekką piechotą, ale i kawalerią obsadzi [11].

Ukształtowanie terenu w okolicy Bonowa spełniało odpowiednie warunki do przeprowadzenia najważniejszych ćwiczeń taktycznych: natarcia, pościgu, odwrotu oraz nauki zakładania min i szańcowania obozu. Żołnierze przećwiczyli 20 wariantów atakowania i zdobywania umocnionego obozu. Na koniec został przeprowadzony manewr na rozkaz jednego z przewodniczących Komisji Wojskowej, Michała Ogińskiego, była to forma sprawdzenia umiejętności nabytych przez żołnierzy w czasie trwania obozu pod Gołębiem. Wojsko stworzone od podstaw poradziło sobie w czasie manewrów. Należy też podkreślić, iż w czasie trwania ćwiczeń nic nie zwiastowało zdrady, jakiej w 1792 roku dopuścił się  gen. lejtn. ks. Ludwik Wirtemberski.

Manewry we wspomnieniach Anny Nakwaski

Obóz wojskowy w Gołębiu bardzo interesująco opisała Anna Nakwaska, córka ówczesnego dzierżawcy starostwa gołębskiego. To właśnie w Gołębiu co roku spędzała letnie miesiące. W 1791 roku miała 10 lat i uroczystość otwarcia obozu wojskowego w Gołębiu była dla niej jednym z najważniejszych wydarzeń, w jakim dotychczas brała udział, dlatego tamte dni tak intensywnie zapisały się w jej pamięci.  Opisane przez nią zdarzenia z września 1791 roku, stanowią ciekawe uzupełnienie dokumentacji historycznej tych manewrów.

Przygotowania do tej wielkiej uroczystości rozpoczęły się latem od dokładnego sprzątania w całym dowrze. Dwór starosty znajdował się w pobliżu kościoła, prawdopodobnie w okolicach obecnej ulicy Puławskiej. Na tyłach ogrodu starosty było wzgórze Grzybek, do którego wiodła alejka specjalnie na tę uroczystość wysadzona pięknymi roślinami z Kazimierza Dolnego, natomiast u stóp wzgórza znajdowała się droga prowadząca w stronę Wólki Gołębskiej. Zebrani goście obserwowali uroczystość właśnie z tego wzgórza.

Kilkanaście tysięcy wojska, piechota, jazda, artylerja, w zupełnym rynsztunku, okryły całe pole pod naszem wzgórzem. Wojskowe muzyki, bicie w bębny i ciągłe trąb odgłosy, okazała postawa wodza, na czele hufcu z  wolna postępującego, którego otaczał liczny sztab z pełnej nadziei młodzieży, marsowe postacie tylu zbrojnych ludzi, strojne i dziarskie konie, broń błyskają od słońca, wszystko to czarowało widzów, od dawna pozbawionych a łaknących takiego widoku. Zbrojna masa rozwijała się, aż na koniec przeciągane pod samą altaną gdzie damy siedziały, wódz zatrzymał dzielnego konia, salutował szpadą, uśmiechnął się do witającej go z radością rodziny, i odprowadził wojsko do przygotowanego w pobliżu obozu (…). Tym wodzem wojska polskiego był otyły, białowłosy Niemiec,  Ludwik Książę Wirtemberski, mąż pięknej Marji Czartoryskiej, która dnia tego tak dumnie i rzewnie ze wzgórza na niego spoglądała  [12].

Książę Ludwik Wirtemberski zajął dwór starosty gołębskiego, na dziedzińcu rozbito dwa namioty, a w innych dworskich zabudowaniach mieścił się jego sztab. Co wieczór na dziedzińcu dworu grała muzyka, pewnego razu zjawiła się tu cała „puławska drużyna” przebrana w stroje wieśniaków, Maria Czartoryska miała na sobie strój panny młodej.

Drugą, więcej zajmującą i uroczystą gołębskiego obozu zabawą, było dobywanie szturmem reduty, umyślnie ku temu na dawnem horodyszczu usypanej, gdzieśmy się z całym puławskim dworem i mnóstwem z sąsiedztwa przybyłych gości znajdowali.  We wsi Bonów, na cześć psiaka Bonusia, faworyta pani Mniszchowej zbudowanej (o szczęśliwe, czasy!) były odwieczne jakieś wały, może mogiła Bonusia, może jakie z pogańskich czasów uroczysko. Wały te zajęła część wojsk najczywszy je armatami, broniąc walecznie licznego grona dam i gości. Zostały one nareszcie zdobyte przez drugą część obozu, na czele której Książe Wódz natarł i zdobył zarazem i własną żonę i jej rodzinę (…) [13].

Przypisy:

  1. Bronisław Pawłowski, Manewry pod Gołębiem w 1791 roku, w: Od konfederacji barskiej do powstania styczniowego. Studia z historii wojskowości, Warszawa 1962, s. 55.
  2. Z Warszawy w sobotę dnia 8 października roku 1791, „Gazeta Narodowa i Obca” 1791, nr 81, s. 324.
  3. Andrzej Michalski, Obóz wojskowy pod Gołębiem w 1791 roku, [w:] Studia historyczno-wojskowe, tom III, Armia i Społeczeństwo, Zabrze 2009, s. 266.
  4. AGAD, Akta skarbowo-wojskowe, oddz. 76, nr 25, Raporty dywizji małopolskiej za rok 1791, Ludwik Wirtemberski, Raport powinny względem obozu pod Gołębiem za ordynansem P. Komisji Wojskowej Obojga Narodów w miesiącu wrześniu 1791 roku założonego.
  5. Andrzej Michalski, Obóz wojskowy pod Gołębiem w 1791 roku, [w:] Studia historyczno-wojskowe, dz. cyt., s. 267.
  6. Bronisław Pawłowski, Manewry pod Gołębiem w 1791 roku, dz. cyt., s. 59-60.
  7. Andrzej Michalski, Obóz wojskowy pod Gołębiem w 1791 roku, [w:] Studia historyczno-wojskowe, dz. cyt., s. 268-269.
  8. Tamże, s. 270.
  9. Tamże, s. 285.
  10. Bronisław Pawłowski, Manewry pod Gołębiem w 1791 roku, dz. cyt., s. 65-66.
  11. Tamże, s. 69-70.
  12. Wyjątki z pamiętników współczesnych, Gołąb, „Gazeta Warszawska” 1852, nr 200, s. 7.
  13. Tamże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *