Dzień Dziecka 2019

Płochliwe kaczki, Gołąb, 1 czerwca 2019. 

Małe oczy, małe rączki, małe stopy i mały świat, co zamyka się w przestrzeni jednego podwórka, jednej ulicy, jednej miejscowości. Świat, który jest bezpieczny, znany i przewidywalny. Gdy machnie się patyczkiem w stronę płochliwych kaczek, zbiorą się w jedną białą masę i uciekną w drugi kąt podwórka.

Kupka drewna, Gołąb, 1 czerwca 2019. 

Gdy tym samym patyczkiem zamiesza się brudną kałużę na ulicy, woda z niego spada kroplami na ulicę. Jest i pobocze z trawą, którą można rwać garściami i której nigdy nie zabraknie. W ogródku rosną truskawki, nie wiadomo, dlaczego z zielonych robią się czerwone.

Truskawka z ogródka, Gołąb, 1 czerwca 2019.

Pies biega przy nodze, kot ucieka na dach nad piwnicą. Na łące kwiaty, trawa tak wysoka jak las, ptaki szybują w powietrzu i ktoś czasem krzyknie „Bocian!”. A bocian ma czerwone nogi, jest biało-czarny i duży i nie można go przegapić.

Bociany na słupie, Gołąb, 1 czerwca 2019. 

Jest prosto i zwyczajnie, w uszach znajome dźwięki, krajzega, szczekanie psa, odgłos traktoru lub samochodu z ulicy, zabawkowy samochodzik ciągnięty na sznureczku szura po chodniku z kostki. Drzwi skrzypią tak znajomo, że przestaje się to słyszeć. W kuchni pachnie obiadem, stukanie talerzy i przykrywek. Mucha zabrzęczy na szybie. Wśród swoich głosów, wśród swoich kątów jest jak być powinno.

Zasuwa komory z 1930 roku, Gołąb, 1 czerwca 2019.

Słońce, jeśli mu się popatrzy w twarz, grzeje mocno i trzeba zamknąć oczy. Jest i schodek mały betonowy, nóżkę, trzeba podnieść wyżej. Jest i mama lub ktoś większy, dorosły, kogo chwyta się za rękę i można iść tak przed siebie całą wieczność, a ta wieczność kończy się na zakręcie ulicy. Gdy się wyciągnie ręce, ten ktoś utuli i zaniesie do domu. Gdy po drodze zaczepi ktoś mniej znany, można schować głowę w matczynych ramionach i udawać, że się nie widzi, nie czuje. I ma się do tego wszystkiego niepodważalne prawo, bo jest się po prostu dzieckiem. Małym i kochanym.

Potem jest się dorosłym i wiele myśli krąży wokół tego, jak kiedyś dobrze było być dzieckiem, boso biegać po ubitej drodze i puszczać fajerkę, najeść się owoców w cudzym sadzie, złapać jeża na łące, leżeć w trawie i żuć jej źdźbła, słuchać kijanki uderzające w mokre chodniki, bo pranie u wody, marzyć o białej bułce z Puław i czekać, aż ktoś zawoła na obiad, a tym obiadem miała być zwykła kasza tłuczona dwie godziny temu w stępie, zawinięta z burakami w placek drożdżowy. Bo nigdy już potem nie było tak pięknie jak w dzieciństwie.

Łąka wysoka jak las, Gołąb, 1 czerwca 2019.

Droga w łące, Gołąb, 1 czerwca 2019.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *