Zator pomiędzy Wólką Gołębską a Regowem i wielka powódź w 1909 roku

Wisła w okolicy Wólki Gołębskiej, styczeń 2019. 

W marcu 1909 roku miała miejsce wielka powódź zatorowa w okolicach Gołębia i Góry Puławskiej (tam była to największa powódź od 1850 roku). Przyczyny oraz przebieg katastrofy zostały opisane między innymi w ówczesnych czasopismach: „Kurierze Warszawskim” oraz w „Ziemi Lubelskiej”.

Przyczyny powstania zatoru

Dziennikarz „Kuriera Warszawskiego” tak opisał przyczyny powstania groźnego zatoru:

Dzięki wyjątkowo długiej i mroźnej zimie lód na Wiśle dosięgnął miejscami grubości 2 łokci. Po chwilowem puszczeniu lodów w listopadzie poszły one przy ponownem zamarzaniu sztorcem aż na samo dno Wisły, tworząc od razu nieprzebytą ścianę-zaporę dla wody przy obecnem ruszeniu lodów. Tak powstał ów zator, który narobił całego nieszczęścia.

Katastrofa w górze Wisły, „Kurier Warszawski” 1909, nr 88, s. 10. 

Zator utworzył się we wtorek 23 marca 1909 roku między Wólką Gołębską a Regowem i miał długość około 5 wiorst (1 wiorsta to około 1 km).

Próba rozbicia zatoru

Widząc tak wielkie niebezpieczeństwo inżynieria wodna zawiadomiła fortecę w Dęblinie. Na miejscu pojawili się saperzy, którzy próbowali rozbić nagromadzony lód.

Saperzy istotnie niebawem przybyli na miejsce, urządzili uprzednio prowizoryczne połączenie telefonem pomiędzy fortecą i miejscem zatoru w celu zdawania sprawy o przebiegu pracy i natychmiast przystąpili do rozsadzania lodów za pomocą dynamitu. Nagromadzony jednak w wielkiej ilości lód, nie dał się szybko usunąć i, pomimo wysiłków, praca pożądanych wyników nie dała. Przewidując katastrofę, inżynierja postanowiła rozbić zator przy pomocy wystrzałów armatnich, posłano więc po artylerję do fortecy. Tymczasem jednak woda, szybko przybierając, wystąpiła z brzegów, zalała wał, zabezpieczający prawe pobrzeże, a następnie przerwała go i z niesłychaną szybkością wylała na pobliskie pola, idące starem korytem Wisły.

Klęska powodzi, „Ziemia Lubelska” 1909, nr 88, s. 1. 

Powódź

Został przerwany wał przy Wiśle poniżej Góry Puławskiej.

Katastrofa nastąpiła we środę o północy, kiedy zator ruszył pod naporem wód, podniesionych do takiego poziomu, który sprowadził niepamiętną w tych stronach kraju od roku 1850 powódź.

Katastrofa w górze Wisły, „Kurier Warszawski” 1909, nr 88, s. 10. 

Na początku XX wieku wały przeciwpowodziowe były pod opieką komitetów nadzorujących. Mieszkańcy nadwiślańskich miejscowości płacili podatek przeznaczony na poprawne utrzymanie wału. Niestety, jak zauważa dziennikarz „Kuriera Warszawskiego”, na ziemiach polskich nie dbano prawidłowo o wały.

Ogromna wyrwa, jaką sobie w tym wale poniżej wsi Góry Puławskiej i Łęki fala szalona utorowała drogę do niziny kozienickiej, rosła z każdą godziną, z każdą pochłanianą z wału piędzią ziemi.

Katastrofa w górze Wisły, „Kurier Warszawski” 1909, nr 88, s. 10. 

Rozkazano nadsypywać wał poprzeczny pod Opatkowicami, aby opanować zagrożenie:

Wówczas inżenierja wodna myślała umiejscowić jeszcze powódź przez zwężenie jej łożyska i w tym celu jęła nadsypywać przy pomocy robotników wiejskich, saperów i 1,000 worków, przywiezionych z twierdzy, wał poprzeczny pod Opatkowicami. Ale wody przybywało znacznie więcej niż nasypu na wale i nadeszła chwila krytyczna, kiedy dano hasło do ogólnego porzucenia roboty i odwrotu, ponieważ zalanie groziło już obrońcom powodzian, którzy też ledwie zeszli z placówki, gdy wody powodzi lunęły za nimi wartkim i szerokim potokiem.

Katastrofa w górze Wisły, „Kurier Warszawski” 1909, nr 88, s. 10. 

Klęska powodzi

Rozesłano tedy gońców konnych po całej nizinie do wsi zagrożonych, pod hasłem: „Powódź tuż! Uciekajcie! Ratujcie się!”

Katastrofa w górze Wisły, „Kurier Warszawski” 1909, nr 88, s. 10.

Powódź wyrządziła największe szkody w powiecie kozienickim, zatopieniu uległo 40 wsi i folwarków z polami i łąkami na przestrzeni ponad 50 km.

(…) znajdujące się na drodze gminy Wola Klasztorna, Góra Puławska, Oleksów, Sieciechów, wsie: Borki, Łąka Bronowska, Sławczyn, Zalesie, Opactwo, Wólka Wojcieszowska, folwark Regów; pola wsi Jaroszyn, Bronowice, Olesiak zostały zupełnie zniszczone przez fale.

Klęska powodzi, „Ziemia Lubelska” 1909, nr 88, s. 1. 

Zatopionych zostało wiele gospodarstw z żywym inwentarzem i całym wyposażeniem domów.

Zaskoczeni nagłym zalewem gospodarze i wyrobnicy wiejscy w przeważnej liczbie wypadków, nie zaopatrzeni nawet w najmniejsze choćby łodzie, rzadko gdzie zdołali wyprowadzić dobytek w postaci żywego inwentarza na miejsca bardziej od wody zabezpieczone, górzyste, bo ani się spostrzegli, kiedy woda już przez okna wlewała się gwałtownie do izb mieszkalnych, a przez drzwi i otwory do piwnic, obór, stodół, chlewów, gdzie topiło się ryczące bydło i kwicząca nierogacizna, gdzie wszystkie sprzęty domowe pogrążone w wodzie nagle spływały i pędzone prądem oraz wielkiemi i silnemi zwałami kry wydostawały się z obrębu osad, łamiąc, przewracając, tłukąc się o płoty i drzewa, a porywane ginęły bezpowrotnie.

Katastrofa w górze Wisły, „Kurier Warszawski” 1909, nr 88, s. 10. 

Mieszkańcy ratowali się wychodząc na dachy chałup, szop, na drzewa i wzgórza.

Stokroć gorsze było jeszcze położenie chorych lub kalek, których woda porywała wraz z łożami i unosiła na śmierć niechybną. Takich tragicznie ginących widziano kilku bez możności dania im jakiejkolwiek pomocy z braku łodzi i innych środków ratunkowych.

Katastrofa w górze Wisły, „Kurier Warszawski” 1909, nr 88, s. 11. 

Woda wyrządziła ogromne straty, zniszczona została droga kolejowa między Sieciechowem a Dęblinem. Gazety prowadziły zbiórki pieniędzy dla poszkodowanych w powodzi. Zginęły 24 osoby, a straty w rolnictwie oszacowano na sumę 200-300 tysięcy rubli.

Powódź w Gołębiu

Powódź nie ominęła również Gołębia, o czym dowiadujemy się ze wzmianki w „Kurierze Lubelskim”.

 Z Nowo-Aleksandrji (Puławy) donoszą, że powódź z powodu wylewu Wisły bardzo znaczna wskutek utworzenia się zatoru. Wsie Wólka i Gołąb zalane wodą. Na miejsce przybył naczelnik powiatu z wójtem gminy w celu przedsięwzięcia kroków zapobiegawczych. Przystąpiono do rozsadzenia zatoru.
Roztopy wiosenne, „Kurjer” 1909, nr 70, s. 3.

Wisła w okolicy Wólki Gołębskiej, styczeń 2019.

***

Rok po tej wielkiej powodzi pojawiły się plany regulacji ujścia Wieprza do Wisły. Uznano, że wały ochronne po lewej stronie nie wytrzymują naporu wód w czasie wezbrania z powodu pędu wód Wieprza, który uchodząc do Wisły, spycha wody właśnie na lewy brzeg.

Nie dość na tem; sam wał ochronny lewego brzegu Wisły leży, jakby w poprzek wezbranego koryta Wisły,co nie przyczynia się bynajmniej do zwiększenia chyźości je odpływu,ale przeciwnie, zmusza wody do szukania sobie swobodnego ujścia,gdzie można. To powoduje zrywanie wału powyżej ujścia Wieprza, na znaczniejszej odeń odległości.
Ażeby napór wód na wały osłabić, należałoby przede wszystkiem inaczej skierować ujście Wieprza do Wisły. Ujście to winno być tak uregulowane,ażeby wody obu rzek schodziły się pod najmniejszym możliwie kątem, dążąc w jednym kierunku. Uskutecznić to można, odnowiwszy dawne koryto Wieprza i wprowadziwszy wody jego do Wisły pod Stężycą.
Kronika Krajoznawcza, „Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany” 1910, nr 12, s. 191.
Plany te nie zostały zrealizowane.
Więcej na temat powodzi w okolicy Gołębia tu: Historyczne powodzie w Gołębiu. 

Bibliografia:

  1. Katastrofa w górze Wisły, „Kurier Warszawski” 1909, nr 88, s. 10-11.
  2. Klęska powodzi, „Ziemia Lubelska” 1909, nr 88, s. 1.
  3. Roztopy wiosenne, „Kurjer” 1909, nr 70, s. 3.
  4. Kronika Krajoznawcza, „Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany” 1910, nr 12, s. 191.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *