Gołębskie zwyczaje ślubne z XIX wieku

Kobieta w gołębskim stroju ślubnym, źródło zdjęcia: tu

Antoszka, nauczycielka pracująca w Gołębiu w latach 80. XIX wieku, opisała zwyczaje ślubne z naszej wsi. Antoszka brała czynny udział w życiu społeczności wiejskiej, była osobą chętnie zapraszaną na najważniejsze uroczystości rodzinne. Po zakończeniu pracy w Gołębiu, wróciła do Warszawy, gdzie zajmowała się między innymi pisaniem artykułów do redakcji czasopism wydawanych dla ludu wiejskiego i miejskiego. Antoszka dokładnie opisała obrzęd ślubu znany jej z Gołębia i porównywała go z innymi zwyczajami występującymi na ziemiach polskich. Artykuł pt: „Zwyczaje weselne w naszym kraju” ukazał się w trzech częściach „Zorzy”, konkretnie w numerach: 14, 15 i 17 w 1889 roku. To najstarsze informacje na temat obrzędu zaślubin z Gołębia. Wiele z nich w nieco zmienionych formach przetrwało jeszcze do XX wieku, ale jeszcze więcej zostało zapomnianych.

Swaty

Wesela odkładano na zapusty, czyli okres karnawału obchodzony w czasie od Trzech Króli do Środy Popielcowej. Zdarzało się, że to rodzice wybierali synowi żonę, patrząc przede wszystkim na jej posag.

Upatrują więc tedy dla syna dziewkę i posyłają do niej swata, którym zwykle bywa jakiś stateczny i szanowany gospodarz.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 14, s. 6.

Bywało, że młodzi pobierali się pod przymusem i „bez przywiązania” tylko z woli rodziców. Antoszka zauważyła, że pod koniec XIX wieku młodzi wybierali sami swoich życiowych partnerów. Swaci przychodzili do rodziców przyszłej panny młodej. Zanim powiedzieli, co ich sprowadza, żartowali, pytając, czy rodzice mają do sprzedania jałówkę, jeśli rodzice odpowiadali podobnym żartem, to znaczyło, że są zainteresowani wydaniem córki za mąż. Jeśli dziewczyna poczęstowała się kieliszkiem wódki od swatów, to znaczyło, że przyjmuje pana młodego. Rodzice i swatowie ustalali między sobą posag panny młodej i majątek pana młodego.

Wypiwszy przyniesioną wódkę, swaty wracają do domu, a w sobotę albo w niedzielę państwo młodzi idą do pacierza i dają na zapowiedzie. Odtąd już panna młoda spotkawszy każdego gospodarza lub gospodynię obejmuje za kolana i prosi o błogosławieństwo. Wieczorem zaś sprasza się gości na zmówiny, sprowadza muzykę i nastaje wesoła zabawa.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 14, s. 6. 

Zapowiedzi kościelne były głoszone przez 3 niedziele. Po zmówinach, czyli zaręczynach, rozpoczynały się przygotowania do wesela.

„Panna młoda chodzi z serem”

W Gołębiu panna młoda zapraszała swoich sąsiadów i krewnych na wesele.

We wsi Gołębiu gub. lubelskiej, panna młoda chodzi z serem to jest odwiedza krewnych i znajomych, jakich na wesele ma zamiar prosić, częstuje ich przyniesionym ze sobą serem i zostawia go w każdym domu po kawałku. Za to zaś dostaje przetak, dwa lub ćwiartkę zboża, co nazywa się „prosię”, podobno dlatego, że dawniej był tam zwyczaj dawania prosiąt.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 14, s. 6. 

Wicie rózgi

Śluby odbywały się zazwyczaj w niedziele, poniedziałki lub wtorki. Pięknym gołębskim zwyczajem przedślubnym było wicie rózgi. To obrzęd, w którym uczestniczyły druhny panny młodej. Dziewczęta spotykały się w sobotę przed ślubem i wiły

rózgę, czyli ślubny bukiet oraz wianek dla panny młodej na głowę i wianeczki, które zastępują tam obrączki ślubne. Na rózgę ową wybiera się zwykle gałąź choiny, która ma trzy, cztery lub pięć prostych odnóg, i takowe obwija się każdą z osobna świeżym barwinkiem i suszonemi kwiatami, jakie każda dziewczyna sobie w ogródku w tym celu hoduje. Na wierzchu rózgi starsza druhna przywiązuje maleńki wianeczek z ruty i rozmarynu wraz z kolorową wstążką.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 14, s. 6. 

Rózga była ważnym rekwizytem obrzędu weselnego.  Niósł ją starszy drużba w procesji do kościoła, na weselu rózga była ustawiana blisko pary młodej, po oczepinach rózgę zanoszono do komory, ususzoną ustawiano na dachu chałupy, wierzono, że weselna rózga chroni domowników przed nieszczęściem, zwłaszcza przed piorunami.

Antoszka dokładnie opisała wianek panny młodej.

Wianek na głowę panny młodej robią w Gołębiu na starym czepku w ten sposób, że całą główkę jego pokrywają barwinkiem i robionymi kwiatami, przód zaś nad czołem upinają wstążką składaną w drobniutkie rureczki. Z tyłu tego czepka czyli wianka od boku do boku przypinają długie na dwa i pół łokcia wstążki j za jeden koniec tak, ze drugi wisi na dół spuszczony. Wstążek tych różnokolorowych bywa ze dwadzieścia i więcej. Gdy panna młoda włoży ten wianek na głowę, to wstążki spadają jej na plecy i przykrywają ją jakoby długim aż za kolana płaszczem, co bardzo pięknie wygląda.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 14, s. 6-7. 

Tak mógł wyglądać wianek ślubny z Gołębia:

Strój głowy panny młodej z XIX/XX wieku z powiatu puławskiego znajdujący się w zbiorach Muzeum Lubelskiego w Lublinie, źródło zdjęcia: tu.

Wianki zamiast obrączek

Druhny wiły jeszcze dwa wianeczki do ślubu, które ksiądz wkładał na głowy państwa młodych. Wianki były takie same jak ten zawieszony na rózdze. Po ślubie swachna zdejmowała te wianki i dawała matce panny młodej, która zaszywała je w róg „córecznej pierzyny”. Wianki były tylko dla panien, wdowy miały ślub z obrączkami wypożyczanymi od księdza.

Obrzędy przedślubne

Rano tego dnia, zaraz po śniadaniu wszystkie druhny i drużbowie, do których zaliczało się już całą młodzież weselną, szli na wieś zapraszać gości na uroczystość. Jeśli wesele trwało kilka dni, gości trzeba było zapraszać codziennie, „bo im więcej kto bywa proszony, temu — powiadają—ładniej jest przyjść na wesele, bo go bardziej pragną”. Około południa, gdy goście schodzili się do domu panny młodej, starszy drużba wynosił rózgę z komory, na którą pan młody zawieszał podarki dla przyszłej żony: buty i pończochy do ślubu.

Swachny ze strony panny młodej zaczynają wtedy żartami wydziwiać i pokpiwać że trzewiki nie ładne, że obcasy za niskie, a rzemień bardzo lichy. Czasem też pan młody zawstydzi się i naprawdę dołoży do trzewików jeszcze pieniędzy. Skoro już trzewiki zostaną przyjęte, wtedy panna młoda wiesza na rózdze koszulę ślubną, jaką młodemu uszyła. I znowu zaczyna się ta sama historia; swachny pana młodego ganią, że gruba, źle uszyta i.t.d.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 15, s. 4. 

Jeśli pan młody miał obiecany posag, starszy drużba mówił: „Tu jeszcze czegoś brakuje” i ojciec panny młodej wypłacał mu lub zaufanym gospodarzom obiecaną kwotę. Dawniej przekazanie posagu odbywało się po weselu, ojciec panny młodej zabierał młodych małżonków do rejenta w celu podpisania umowy. Antoszka zaznacza, że obecnie, czyli pod koniec XIX wieku, umowy te podpisywano kilka dni przed ślubem z obawy, aby ojciec nie zapisał mniej niż obiecał.

Rozpleciny

To obrzęd, który następował po wymianie podarunków. Najmłodszy brat panny młodej lub najmłodszy krewniak rozplatał jej warkocz, za co otrzymywał drobne pieniądze od pana młodego.

Strój ślubny

Potem młodzi ubierali się do ślubu. Chłopak zakładał koszulę, którą uszła mu przyszła żona. Druhna przypinała mu bukiet do boku związany białą wstążką. Dziewczyny z Gołębia szły do ślubu w ludowym stroju z czepcem ślubnym na głowie, który wyróżniał je spośród panien młodych innych miejscowości.

Panna młoda zaś kładzie na siebie białą cienką, czasami haftowaną koszulę, białą perkalową spódnicę, przystrojoną wstawkami i zakładeczkami nieraz aż po kolana (od uszycia takiej spódnicy w okolicy Gołębia płacą po dziesięć a nawet po dwanaście złotych). Poczem panna młoda kładzie niebieski, różowy lub zielony atłasowy gorset, przywiązuje biały muślinowy fartuch, białe koraliki wiąże sobie na szyję i na koniec wkłada ten śliczny, strojny we wstęgi wieniec, który istotnie prawdziwą ozdobą jest dla każdej panny młodej. Szkoda tylko, że nie wszędzie ubierają się w tak piękny wieniec, jak to czynią panny młode w Gołębiu. W wielu miejscach naprz. pod N. Aleks, i Końskowolą wiejskie dziewczęta porzucają zupełnie ten strój dawny i starają się naśladować mieszczanki. Nie ubierają się w gorsety, lecz noszą wolne kaftaniki, które wcale zgrabności nie dodają. Przy tem zamiast wiejkiego żywego wianka, wkładają na głowę maleńki wianuszek z robionych kwiatów. Szkoda, powtarzam, że owe dziewczęta zarzucają tak piękną swoją modę.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 15, s. 6. 

Kobieta w gołębskim stroju ludowym i czepcu ślubnym, źródło zdjęcia: tu

Pożegnanie panny młodej z druhnami

Przed wyjściem do kościoła miało miejsce błogosławieństwo rodziców parze młodej i pożegnanie panny młodej ze wszystkimi.

Potem żegna się panna młoda ze wszystkimi, a osobliwie rozczulające jest pożegnanie z druhnami, które śpiewają wtedy rzewne piosenki. Od tej chwili bowiem dawna ich koleżanka i przyjaciółka przestaje już do nich należeć, a zacznie poprzestawać z mężatkami tylko. Przy tym pożegnaniu jako też i przy ślubie nigdy nie obejdzie się bez płaczu. Tylko że panna młoda powinna zawsze płakać w miarę to jest ani za mało, ani za dużo. Jeżeli płacze mało, to ludzie gadają, że jej się za chłopa śpieszy, a jeśli plącze za bardzo, to familia pana młodego obraża się, że za mąż idzie z niechęcią.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 15, s. 6. 

W drodze do kościoła parze młodej towarzyszą muzykanci, rodzice i zaproszeni goście, a mężatki i panny tańczą, śpiewają. Pochód prowadzi kapela, za nimi starszy drużba, który niesie rózgę, potem młodzi i reszta weselników. Goście zatrzymują się przed kościołem, a rodzice z młodymi i świadkami idą do kancelarii parafialnej „do zapisu”.

Przepijanie wianka

Po ślubie zaraz przy wyjściu z kościoła, młodzież zaczyna szarpać rózgę, a starszy drużba zabiera wianuszek i wstążkę przywiązaną na wierzchu. Ale też za ów piękny wianuszek musi on postawić co najmniej kwartę wódki, potem znowu pan młody funduje wódkę, aby wianek od drużby wykupić i to się nazywa „przepijaniem wianka”.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 15, s. 6. 

Dania weselne

Po ślubie weselnicy szli do karczmy, aby nie przeszkadzać w gotowaniu dań weselnych.

W weselnym domu tymczasem gotują wieczerzę, która składa się zwykle z rosołu z ryżem, „sztuki” t. j. mięsa gotowanego, flaków, kaszy jaglanej ze słoniną i kapusty. U bogatszych gospodarzy prócz wódki i piwa piją jeszcze kawę, wino, miód i jedzą słodkie placki z rodzynkami. Na kozłach, które tu kobyłami nazywają stawia się stoły i zaprasza gości do jadła. Zapewne z powodu szczupłości miejsca, weselnicy dzielą się zwykle na dwie części: rodzina i goście, zaproszeni ze strony pana młodego, bawią się w jego chałupie, a rodzina młodej gości u jej rodziców. Taki w Gołębiu jest zwyczaj. Obie strony odwiedzają się nawzajem, a państwo młodzi i tu i tam zaglądają.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 17, s. 6-7.

Oczepiny

Tak goście bawili się do czwartku, czyli do oczepin. W czasie obrzędu oczepin, panna młoda siedziała na dzieży (symbol płodności i dostatku, dzieża to także symbol roli gospodyni, którą właśnie stawała się pani młoda), zdejmowano jej wianek i wkładano czepek (nakrycie głowy obowiązkowe dla wszystkich mężatek), zazwyczaj prezent od matki chrzestnej. Każda mężatka poprawiała ten czepiec na głowie pani młodej lub zastępowała go innym, darowanym do siebie zamiast pieniędzy. Gdy pani młoda przymierzyła wszystkie czepki, muzykanci grali „chmiela” i zaczynał się obrzęd zbierania na czepek, który był uznawany za drogi element kobiecej garderoby. Śpiewano przyśpiewki:

A dajcie jej na wrzeciono,

Żeby była dobrą żoną!

Albo: A dajcie jej na powijak,

Bo se nie da rady nijak.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 17, s. 7.

Przez kolejne dwa dni, piątek i sobotę, dni postne, goście bawili się bez muzyki.

Czepiec mężatki z Gołębia XIX/XX wiek, źródło zdjęcia tu.

Wywody

W niedzielę panna młoda przychodzi do wywodu. Ustrojona w ślubne ubranie, w czepku z kwiatami, z zarzuconą na ramiona piękną szalinową chustką i podczas całego nabożeństwa stoi przed kratkami wielkiego ołtarza. Po sumie ksiądz odczytuje nad nią modlitwy. Po południu sprasza się gości na wywodziny. Znowu więc muzyka, tańce i poczęstunki bywają do rana. W następnym tygodniu panna młoda przenosi się do męża. Schodzą się tedy druhny i drużbowie, swachny i swaty do pomocy w przenoszeniu pościeli i obrazów. Szmaty co kosztowniejsze i skrzynka pozostaje u rodziców nieraz do roku, albo i dłużej. Robi się to albo dlatego, żeby młoda miała częściej wymówkę pójścia do matki, niby to po potrzebne rzeczy, albo dla przebrania się, lub też z obawy, jeżeliby jej na nowym mieszkaniu źle było, aby miała w czym chodzić, jak wróci do rodziców.

Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 17, s. 7.

Przenosiny są powodem do kolejnej zabawy, czasem bywają jeszcze i poprawiny tych przenosin.

Tak wyglądał obrzęd weselny w Gołębiu ponad 130 lat temu. Wiele z tych zwyczajów dotyczyło panny młodej. Były to zabiegi magiczne, które miały chronić ją przed nieszczęściem rozumianym jako brak potomstwa lub śmierć przy porodzie.

*** W 2013 roku ukazała się publikacja „O weselu, które nie zejdzie ze sceny. Rekonstrukcja obrzędu weselnego w Gołębiu” autorstwa Agnieszki Maj, wydana przez Towarzystwo Przyjaciół Gołębia. Praca ta sięga do zwyczajów ślubnych z lat 20-30. XX wieku i powstała na podstawie wywiadów terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku. Informacje prezentowane w  powyższym artykule pochodzą od Antoszki, świadka wesel w Gołębiu w XIX wieku i przede wszystkim dotyczą obrzędów, które zmieniły się lub całkiem zanikły w okresie międzywojennym.

Bibliografia:

  1. Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 14, s. 5-7.
  2. Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 15, s. 4-6.
  3. Antoszka, Zwyczaje weselne w naszym kraju, „Zorza” 1889, nr 17, s. 6-7.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *