Antoszka

Skan wpisu Antoszki, Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej, Kraków 1893, s. 107.

Do dziś gołębiacy przekazują sobie z pokolenia na pokolenie, iż dawniej nauczycielką w wiejskiej szkole była panna Pelda, czeskiego pochodzenia, znana jako Antoszka.

Antonina z Peldów Smiszkowa pozostała w cieniu swojej pracy. Kilka faktów z jej życiorysu znajduje się w Polskim Słowniku Biograficznym. Poza tym skromnym biogramem, znane są wspomnienia Antoszki z pracy w Puławach i w Gołębiu, uzyskane od rodziny pisarki przez Helenę Radlińską w 1936 roku, twórczynię pedagogiki społecznej. Dostępnych jest również kilka artykułów, w których wspomina się Antoszkę jako działaczkę ludową. Poniższy tekst jest pierwszym tak obszernym opracowaniem na temat Antoniny z Peldów Smiszkowej.

Rodzina Antoszki

Antonina Anna Saturnina Pelda urodziła się 3 czerwca 1858 roku w Warszawie, mieszkała w domu przy ulicy Wilczej. Jej rodzicami byli pochodząca z Warszawy Zofia Antonina Maria ze Stalewskich i Franciszek Pelda, czeski ogrodnik. Antonina była drugim dzieckiem w rodzinie Peldów, miała starszą o 5 lat siostrę Emilię i młodszą siostrę Annę, która zmarła mając zaledwie rok i trzy miesiące. Antonina uważała się za Polkę, co często powtarzała w rozmowach z Czechami. Matka wychowała ją w duchu patriotyzmu, zapoznała z literaturą i historią kraju, który ówcześnie zniknął z map Europy, a ojciec, naukowiec w średnim wieku, doskonale rozumiał potrzebę dobrego wykształcenia córek. Rodzinny dom był miejscem, gdzie przeplatały się dwie kultury oraz dwa języki, polski i czeski. Antonina wyniosła z niego to, co najlepsze. Ideały, jakimi żyła jej matka, wcieliła w życie, a dzięki znajomości języka czeskiego, została tłumaczką.

Po kilku latach pracy w Gołębiu i w Puławach, Antoszka wróciła do Warszawy. Tam w 1886 roku wyszła za mąż za Józefa Smiska, w 1889 urodziła syna Mieczysława, który zmarł w 1893 roku. Dwa lata później przyszła na świat ich córka Halina. Antoszka zmarła 6 maja 1934 roku, została pochowana na warszawskich Powązkach.

grob antoszki tablica

Grobowiec Antoszki i jej rodziny na Cmentarzu Stare Powązki w Warszawie, źródło zdjęcia tu.

Ojciec Antoszki

26553354_10215841677141386_1871215667_n

Franciszek Pelda, źródło zdjęcia tu.

Franciszek Pelda urodził się w 1820 roku w czeskiej Pradze. W 1845 roku  zamieszkał w Warszawie. Był ogrodnikiem, posiadał wyższe wykształcenie, pracował jako inspektor ogrodów wilanowskich. Przeniósł się do Puław i pracował w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa. Został zatrudniony w czasach, kiedy istniał Instytut Politechniczny i Rolniczo-Leśny, czyli w latach 1862-1869.

Zajmował się cieplarnią i roślinami ozdobnymi w Dolnym Ogrodzie, natomiast w Ogrodzie Górnym – sadem, warzywnikami i oranżerią. Przy ogrodach prowadził pasieki. W latach 1869-1875 pełnił obowiązki zarządcy gmachów Osady Pałacowej. Był też asystentem profesora Feliksa Berdau (botanika).

Pelda Franciszek [w:] Historia Ośrodka Nauk Rolniczych w Puławach, http://historiaiung.pulawy.pl/Biogramy.php.

Franciszek Pelda zmarł 13 stycznia 1877 roku, został pochowany na cmentarzu we Włostowicach.

grob ojca antoszki

Grób ojca Antoszki, źródło zdjęcia tu.

Antonina kształciła się w Warszawie, w 1874 roku ukończyła gimnazjum i uzyskała patent nauczycielski wyższego stopnia uprawniający do nauczania w szkołach średnich. Początkowo uczyła na prywatnych kompletach. W 1876 roku rozpoczęła pracę w szkole ludowej w Puławach. Rok później umarł jej ojciec, a niedługo po nim odeszła matka. Antonina mieszkała ze swoją owdowiałą siostrą Emilią. Praca w Puławach i w Gołębiu to najcięższy okres w życiu pisarki.

Praca w Puławach

Antonina była wykształconą osobą, mogła starać się o posadę nauczycielki w gimnazjum w Warszawie, ale ona świadomie wybrała Puławy, powiedziała, że chciała być blisko rodziny. Pragnęła zostać nauczycielem ludowym i w Puławach była jedynym pedagogiem posiadającym świadectwa szkolne. Inni nauczyciele wywodzili się z wojskowych, pisarzy prowentowych, organistów. Czasem do tego stanowiska dopuszczano kobiety, panny lub wdowy, które posiadały prywatną edukację w zakresie 2-3 klas.

Wymagano głównie, aby kandydat posiadał „ruską gramotę” (czytanie i pisanie po rosyjsku), umiał śpiewać „Boże Caria chrani” oraz tytułować całą rodzinę cesarską. Innych specjalnych kwalifikacji nie żądano. Nawet przeciwnie – były one podejrzane i źle widziane. Chętnych na pracę w szkole prawie nie było, ponieważ pensja nauczyciela była niska i rzadko wypłacana. Jedyną korzyścią dla mężczyzn było to, że 6-letnia „służba nauczycielska” zwalniała ze służby wojskowej.

Helena Radlińska, Garść wspomnień Antoszki, odbitka z „Niepodległości”, Warszawa 1936, s. 4.

Antoszka nie zważając na niedogodności, rozpoczęła pracę w Puławach.

W 1876 roku stała jeszcze w Puławach szkoła zbudowana przez Czartoryskich, ale już w opłakanym stanie.

Helena Radlińska, Garść wspomnień Antoszki, odbitka z „Niepodległości” Warszawa 1936, s.6.

Budynek, w którym przyszło jej uczyć, był stary i bardzo zniszczony. Klasa szkolna posiadała 4 okna, w tym jedno bez ram i szyb „z wypróchniałą aż do podłogi ścianą”, które stanowiło drugie wejście do klasy. W pomieszczeniu tym znajdował się piec, ale nie można w nim było palić, gdyż drzwiczki i rama zostały wyrwane i sprzedane. Pod podłogą znajdował się dół na kartofle, zakryty drewnianą klapą. W klasie znajdowało się 10 ławek dla 40 uczniów, natomiast krzesło i stół nauczyciela w zimie zużyto na opał. Mieszkanie nauczycielki było w podobnym stanie.

Drzwi prowadzące doń, wisiały na górnej zawiasie i skoblu, zatkniętym patykiem tak, że uniósłszy dolną część, dzieci właziły tam na czworakach! Tak wyglądała wówczas stojąca w centrum miasteczka szkoła, jedyne ognisko oświaty, do którego schodzić się miały dzieci z Puław, Woli Puławskiej, Mokradek i Wólki Profeckiej, mających około 4 tysiące mieszkańców.

Helena Radlińska, Garść wspomnień Antoszki, odbitka z „Niepodległości” Warszawa 1936, s.6.

W takich warunkach materialnych Antoszka wytrzymała trzy miesiące, potem sama zaczęła prosić naczelników w straży, powiecie i dyrekcji naukowej, aby postarali się o nową szkołę. W ciągu dwóch lat zbudowano nowy budek dla oświaty. Antoszce nie było dane w nim uczyć. Pewien zły człowiek doniósł na nią, iż prowadzi lekcje po polsku. Na szczęście Rosjanin, który był zmuszony przenieść nauczycielkę, okazał się wyrozumiały i umieścił ją w pobliskim Gołębiu.

Praca w Gołębiu

w 1879 roku, gdy rozpoczęła pracę w Gołębiu, była zaledwie dwudziestojednoletnią panną, wychowaną w mieście. Dziewczyna, która nie tak dawno straciła rodziców, przeprowadziła się na wieś, do ludzi, dla których najważniejsza była praca na polu, którzy żyli rytmem wyznaczanym przez pory roku i święta kościelne, wierzyli w przesądy i zabobony.

Na szczęście towarzyszyła jej siostra Emilia. Warunki ich życia pogorszyły się. Mieszkanie nauczycielki było zimne, rosły w nim grzyby, a zimą zamarzała woda w szklance przy łóżku. Odpadły prywatne lekcje, jakich udzielała w Puławach. Siostra Antoszki zajmowała się uprawą warzyw w ogrodzie przeznaczonym do prywatnego użytku nauczyciela. Zimą Antoszka była krawcową dla gołębianek i w ten sposób dorabiała do swojej skromnej nauczycielskiej pensji, jednak nie wiadomo, co otrzymywała jako zapłatę, pieniądze czy jedzenie.

Początkowo mieszkańcy wsi byli nieufni wobec nowej nauczycielki, sprzeciwiali się wymaganiom stawianym przez Antoszkę, nie rozumieli potrzeby czesania i mycia dzieci przed pójściem do szkoły. Początkowo uczniów było 30. Antoszka sama chodziła od domu do domu i zapraszała dzieci na naukę  i do swojego mieszkania. Najmłodsi, zaciekawieni jej opowiadaniami, bajkami, zabawami, obrazkami coraz częściej i liczniej odwiedzali Antoszkę. Gołębiacy mówili o niej: „Dobra Pani, ale musi nie całkiem spełna rozumu, bo dokazuje i gania z dzieciakami jak równa”. Rodzice, sami nieumiejący czytać ani pisać, niechętnie zgadzali się na edukację dla potomstwa, woleli, aby dzieci pomagały im w gospodarstwie.

Na jesieni szkoła zaczęła się zapełniać, dzieci przychodziło coraz więcej. Antoszka nie chciała narażać rodziców na żadne koszty związane z nauką, dlatego najmłodsze dzieci pisały patykiem po mokrym piasku, a starsi kredą na tabliczkach, natomiast „piszący w kajetach siedzieli i stali na przemian, ustępując sobie wzajemnie”. Rok później liczba uczniów przekroczyła setkę.

Od 1880 roku Antoszka prowadziła wieczorne lekcje dla dorosłych. Początkowo przychodziła na nie młodzież, zwłaszcza chłopcy przed służbą wojskową, z czasem zaczęli pojawiać się starsi. Spotkania trwały od godziny  18 do 21 i później. Antoszka nie tylko wykładała przedmioty szkolne, ale również prowadziła pogadanki na różne tematy. To ona prezentowała czasopisma wydawane dla ludu wiejskiego takie, jak „Zorzę” czy „Gazetę Świąteczną”. Za jej namową gołębiacy pisali listy do tych redakcji. Gołębskie kursy dla dorosłych były w tamtym czasie fenomenem opisywanym w prasie warszawskiej.

Kobieta o wątłym zdrowiu uczyła 150 dzieci przychodzących na naukę dzienną od godziny 8 rano do 15. Szkoła była otwarta wieczorami dla 45 dorosłych i 15 dzieci, które w dzień nie mogły uczestniczyć w lekcjach. O szkole w Gołębiu i jej nauczycielce pisano w „Gazecie Świątecznej”:

A uczy tam nie mężczyzna potężny wzrostem i siłą, mówiący doniosłym głosem i trzymający uczniów w ciągłym strachu i groźbie; w Gołębianach oświatę szerzy wątła osoba, która zrozumieniem swoich obowiązków, pracą gorliwą, zamiłowaniem do nauki i prawdziwą miłością dla uczniów swoich, umie zrobić bez porównania więcej niż kto inny krzykiem, groźbą i rózgą.

Oświata w Gołębiu, „Gazeta Świąteczna” 1882, nr. 59, s. 3.

Zamożniejsze osoby mieszkające w pobliżu Gołębia ofiarowały miejscowej szkole mapy, globusy, zegar, barometr oraz inne pomoce naukowe. Wieczorami do szkoły przychodziło więcej dorosłych niż do karczmy. W prasie warszawskiej pisano o sukcesach uczniów gołębskiej szkoły, zdających publiczne egzaminy przed specjalnymi komisjami. Antoszka pomagała swoim uczniom w objęciu ważniejszych stanowisk, dla najbardziej uzdolnionych szukała miejsca w warszawskich szkołach, jej najlepsi uczniowie prowadzili tajne nauczanie w pobliskich wsiach, Wólce Gołębskiej i w Bonowie. Chłopcy, którzy szli do wojska, dzięki niej pisali listy do matek. We wsi była kimś więcej niż nauczycielką, chodziła do chorych z apteczką i bańkami, przeciwstawiała się zabobonom i praktykom guślarskim. Odważnie krytykowała miejscowe „babki” za „leczenie” i „pomoc” przy porodach.

Zaprzyjaźniła się z gospodyniami, od najlepszych uczyła się prowadzenia domu i gotowania potraw. Antoszka założyła pierwsze Koło Gospodyń Wiejskich w Gołębiu. Poznała życie ludu wiejskiego i walczyła o poszanowanie praw kobiet.

Niestety z powodu pracy ponad siły, niedożywienia oraz ciężkiej choroby, po czterech owocnych latach, Antoszka musiała opuścić szkołę w Gołębiu. Pożegnania trwały tydzień, dzieci ciągle płakały za nią, jak za matką. Gdy jechała pociągiem z Warszawy do Nałęczowa na kurację, dzieci z Gołębia przyszły z kwiatami na stację. Widząc to naczelnik zatrzymał pociąg na dłużej, aby dzieci mogły przywitać się ze swoją nauczycielką.

Z Gołębiem nie rozstała się nigdy. Miejscowość wraz z jej mieszkańcami powracała w wielu pogadankach i powiastkach, również w artykułach, jakie publikowała na łamach „Zorzy” i „Gazety Świątecznej”. Powracała do Gołębia ze swoimi książkami, wygłaszała pogadanki dla kobiet. Prowadziła korespondencję ze swoimi uczniami, a jeśli ktoś z gołębiaków przebywał w Warszawie w szpitalu, odwiedzała i doglądała go jak matka.

antoszka-duza

Antonina Pelda- Smiskowa, źródło zdjęcia tu.

Pisarka i tłumaczka

Doświadczenia wyniesione z Gołębia stały się dla niej motywacją do dalszej pracy na rzecz ludu. Po powrocie do Warszawy, Antonina związała się z Kobiecym Kołem Oświaty Ludowej. Od 1885 roku publikowała poradniki dla ludu wiejskiego: Higiena ludowa, Upominek dla matek i gospodyń, Przy kądzieli. Pogadanki dla kobiet o ważnych sprawach. Książeczki te wydawano kilkukrotnie, cieszyły się dużym zainteresowaniem na wsi. Od 1884 roku była związana z „Gazetą Świąteczną”, „Bluszczem”, „Zorzą”, pisywała tam artykuły o wychowaniu dzieci i prawach kobiet oraz o potrzebie edukacji.

Pod pseudonimem Antoszka ogłosiła kilka powiastek i opowiadań. Krytycy uznawali jej książeczki za pożyteczne dla ludu. Pisała prosto, żywo i realistycznie, aby dorosły, który dopiero co nauczył się czytać, mógł z nich wiele zrozumieć. Wszystkie jej opowiadania miały charakter moralizatorski, należały do nich:

  • Prawdziwa historia o Szymku parobku i Zofce Pawelcównej,
  • Jak i dlaczego po wsiach się żenią,
  • Dwie żony albo pokrzywdzony jedynak. Ze zdarzeń prawdziwych,
  • Wygnanie bez litości. Z prawdziwego zdarzenia,
  • Dola Marynki Podrzutka,
  • W obcej służbie. Powiastka z niedawnych czasów.
  • Poczciwy Marcin i Felek niecnota czyli czym skorupka w młodości nasiąknie, tym na starość trąci,
  • Dla dzieci cztery powiastki.

Zajmowała się również tłumaczeniem literatury czeskiej. Przełożyła kilkanaście opowiadań takich autorów jak: M.A. Šimáček, A.B. Št’astný, J. Kořenský. Ogłaszała broszury o historii, geografii Czech, Moraw i Słowacji:

  • Jak żyją w Czechach. Zwyczaje i powiastki czeskie,
  • Kobiety czeskie,
  • O Czechach, ich kraju i życiu,
  • Nasi pobratymcy Słowacy,
  • Działalność kobiet czeskich i ich udział w odrodzeniu Czech,
  • Czechy i naród czeski Cz. 1.,Opis Czech, Cz. 2 Krótka historia Czech,
  • Słowianie południowi: Bułgarzy, Serbowie, Czarnogórcy, Bośniacy i Hercogowińcy.

Ponadto opracowała Podręcznik do poznania praktycznie języka czeskiego oraz rozmówki polsko-czeskie, a także podjęła współpracę z czasopismami czeskimi. Lata 1907-1909 spędziła w Czechach. Mieszkając w Pradze, pisywała informacje do „Bluszcza” o aktualnych wydarzeniach kulturalnych z Czech. Była honorowym członkiem Towarzystwa Polsko-Czechosłowackiego. W czasach II RP otrzymywała dożywotnią rentę dla zasłużonych.

podpis antoszki

Skan podpisu Antoszki pod aktem jej ślubu, źródło zdjęcia tu.

Gołąb w twórczości Antoszki

W ciągu czterech lat w Gołębiu Antoszka poznała doskonale warunki życia i obyczajowość polskiej prowincji. Gołębskie realia są widoczne w powiastkach, choć nie pojawia się nazwa naszej miejscowości, to wyraźnie widać, że wieś, w której toczy się akcja opowiadania, przypomina Gołąb. Na przykład powiastka Prawdziwa historia o Szymku parobku i Zofce Pawelcównej mogła powstać na podstawie prawdziwego zdarzenia, jakie miało miejsce w Gołębiu. W książeczce pojawiają się nawet gołębskie nazwiska „Kozak” i „Korpysa”, ważną rolę odgrywa mądra nauczycielka, która pomaga pisać listy do Szymka, pojawia się opis jesiennej branki do wojska, opis zachowania mieszkańców wsi na nabożeństwie. W opowiadaniu W obcej służbie umiera kobieta, której przy porodzie „pomagała babka”.

Gołąb pojawia się także w artykułach Antoszki, która uważnie obserwowała tutejsze tradycje i opisała obrzęd weselny i zwyczaje bożonarodzeniowe z Gołębia.

W poradniku Upominek dla matek i gospodyń znajduje się dedykacja dla gołębianek. W książce Przy kądzieli Antoszka opisała losy dzielnych kobiet z Gołębia, które będąc wdowami, potrafiły zająć się wychowaniem dzieci i poprowadzić rodzinne gospodarstwo.

Dziecko w powiastkach i poradnikach Antoszki

W niemal wszystkich powiastkach pisanych przez Antoszkę pojawia się dziecięcy bohater. Antoszka w przejmujący sposób opisywała losy najbiedniejszych, porzuconych dzieci lub kilkulatków zaniedbanych przez własnych rodziców. Dzieci z jej książek „stoją w cudzych sieniach i patrzą, jak jedzą”, „chorują na kołtun”, topią się w kałużach, chodzą w brudnej odzieży, cierpią głód, są pobite, porzucone. To dzieci, które gromadami przychodzą na cudze wesela, prosząc o jedzenie lub kradną owoce w sadach, a jesienią biegają z kieszeniami wypchanymi kaszą, którą rozsypują po drodze. To niemowlęta porzucone przez matki i bite przez nowych opiekunów.

Antoszka była kobietą, która troszczyła się o dobro najmłodszych. To właśnie ona wiele razy powtarzała włościanom z Gołębia, iż powinni stworzyć ochronki dla dzieci. Nie mogła zrozumieć, że gospodarze lepiej troszczą się o bydło, utrzymując we wsi pastucha dla całej gromady, a o los najmłodszych dzieci, pozostawionych w domu w czasie, gdy rodzice pracują w polu, nie jest dla nich najważniejszy. Kilkuletnie dzieci zajmowały się młodszym rodzeństwem. W pogadance Dola Marynki podrzutka, Marynka nosiła na rękach syna swojej opiekunki, był dla niej za ciężki i nieraz wypuszczała go z rąk. Kiedyś potknęła się o kamień i upuściła chłopca. Dziecku krew poszła nosem, a Marynkę pobito i wyrzucono z izby. W poradniku Upominek dla matek i gospodyń, Antoszka opisywała, jak niepilnowane dzieci topią się w kałużach, niemowlęta zostawione wprost na trawie pod drzewem, ciężko chorują i umierają. Czasem dzieci wdrapywały się na piec, co kończyło się poważnym oparzeniem. Niepilnowane dzieci spadały z drzewa, drabiny, kresem niewinnych zabaw było trwałe kalectwo lub śmierć.

Antoszka uważała, że karczma jest miejscem pijaństwa i zgorszenia, dlatego dzieci nie powinny do niej chodzić. Książka Prawdziwa historyja o Szymku parobku i Zofce Paweclównej zaczyna się od opisu wsi, w której karczmę przerobiono na ochronkę dla dzieci. To właśnie największe marzenie Antoszki, zamknięcie karczmy i otwarcie ochronki dla dzieci.

Dziecko w jej utworach jest zawsze niewinne i bezbronne, zdane wyłącznie na dorosłych.

Pięknym świadectwem pracy Antoszki w Gołębiu, jest list jednego z jej uczniów. Być może to list osoby, która w szkole Antoszki rozpoczynała swoją naukę od pisania liter patykiem na mokrym piasku. Wspomnienie o nauczycielce ukazało się w „Gazecie Świątecznej” w 1935 roku, czytamy w nim:

Gołąb jest to wielka wieś i dzieci w wieku szkolnym zebrało się tam blisko setki. Dziś pracuje tu 7-u nauczycieli. Ś.p. Smiszkowa była sama i pracowała w szkole od 8 rano do 3 po południu. Troszczyła się też o dorosłych, co mają iść do wojska, a nie będą umieli listu do domu napisać. Urządziła więc wieczorne lekcje dla dorosłych – zebrało się do 30 osób, a uczyli się chętnie. Druga troska ś.p. Smiszkowej to była wioska Bonów, 3 kilometry od Gołębia. Do Bonowa wysyłała najstarszego i dobrego ucznia, dała mu elementarze „Obrazową naukę” Kazimierza Promyka, zeszyty i tam się dzieci uczyły. Szkółkę tę trzeba było prowadzić skrycie przed władzami rosyjskiemi, skoro tylko strażnik ukazał się we wsi, pierwszy, kto go zobaczył, dawał znać do szkoły, wtedy książki się chowało, a dzieci biegały na ślizgawkę, stołki się usunęło i pilnowało, kiedy ten nieproszony gość ze wsi się wyniesie.

Jeden z uczniów, Wspomnienia pośmiertne, Śp. Antonina z Peldów Smiszkowa, [w:] „Gazeta Świąteczna” 1935, r. 55, nr 2831, s. 13.

 

Bibliografia:

  1. Cecylia Gajkowska, Antonina Smiszkowa z domu Pelda, Internetowy Słownik Biograficzny, http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/antonina-smiszkowa-z-domu-pelda, [dostęp: 07.01.2018].
  2. Helena Radlińska, Garść wspomnień Antoszki, odbitka z „Niepodległości”, Warszawa 1936.
  3. Jeden z uczniów, Wspomnienia pośmiertne, Śp. Antonina z Peldów Smiszkowa, „Gazeta Świąteczna” 1935, r. 55, nr 2831.
  4. Oświata w Gołębiu, „Gazeta Świąteczna” 1882, nr. 59.
  5. Pelda Franciszek [w:] Historia Ośrodka Nauk Rolniczych w Puławach, http://historiaiung.pulawy.pl/Biogramy.php, [dostęp: 07.01.2018].
  6. Imiona i daty urodzeń i zgonów członków rodziny podano na podstawie aktów z ksiąg metrykalnych.

 


Copyright by Gołąb nad Wisłą 2016
Wszystkie prawa zastrzeżone. Powielanie części lub całości artykułów, zdjęć i innych materiałów graficznych tylko za zgodą autorów strony.
Separator image Posted in Ludzie.

3 Comments

Add Yours
  1. 1
    Jendrula

    Kolejny świetny temat. Za wszystkie dziękuję. Martwi mnie mała aktywność na forum.
    Zapraszam do dyskusji. Interesują mnie opowiadania i powiastki Antoszki. Gdzie mogę je znaleźć ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *