Dawne zwyczaje wielkanocne

17779048_10213137258492610_1954674376_o

Kościół parafialny w Gołębiu w 1855 roku, źródło grafiki: album „Gołąb wart odkrycia”. 

Gołębskie zwyczaje wielkanocne są charakterystyczne dla miejscowości położonych w regionie Powiśla Lubelskiego. Tutaj jadało się barszcz czerwony z jajkiem i wędzoną kiełbasą, zagryzając chlebem lub plackiem drożdżowym, pisanki miały przeważnie barwę czerwoną, zieloną, czarną i niebieską. Tu przed Wielkanocą kobiety zamiatały ulicę, a w Poniedziałek Wielkanocny chłopcy wyciągali dziewczęta z łóżek i oblewali je wodą.

Wielki Post

Podobnie jak dziś, zaczynał się Środą Popielcową, trwał 6 tygodni. Cały Wielki Post wystrzegano się zabaw, nie urządzano wesel i zachowywano wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i alkoholu.

Dawniej cały post nie spożywano pokarmów mięsnych, tylko w niedzielę można było liczyć na lepszy obiad. Babcia zawsze myła wszystkie garnki i naczynia nawet dwa razy szorowała popiołem, aby nie było nawet śladu tłuszczu. W środę i piątek był post ścisły nawet bez nabiału.

Wiesława Bednarz, Okres karnawału i Wielkiego Postu [w:] „Powiśle Lubelskie” 2012, nr 2 (48), s. 15. 

W czasie Wielkiego Postu spożywano: suszone białe sery, ryby, śledzie, ziemniaki, groch, kiszoną kapustę, kapuśniak na oleju lnianym, kaszę gryczaną lub jaglaną na oleju. Wystrzegano się pokarmów mięsnych, smażenia i gotowania z użyciem smalcu lub słoniny. Post ścisły o chlebie i wodzie obowiązywał w każdą środę i piątek. Okres Wielkiego Postu przypadał na przednówku, kiedy kończyły się zimowe zapasy, bezmięsne, ubogie posiłki o tej porze roku były czymś naturalnym:

Większość gospodyń zwykle rządzi się tak, póki zapasów dość, używa całą gębą bez zastanowienia (…). Gdy się doczekają nowych kartofli, gotują ich takie gary, że prawie połowa zostaje. Dzieci niszczą masę kartofli przez pieczenie ich na polach i pozostawianie niedojedzonych w popiele. (…) Gdy narobią świeżej kaszy, to gotują tyle, że w żaden sposób zjeść nie są w stanie. (…) gdyby nie było wielkiego postu, trzebaby go wymyślić, bo zapasy się wyczerpują, jeść braknie, a do żniw daleko. (…) Domacawszy resztki mąki i kaszy, gospodyni, ze względu niby na post, zaczyna gotować dwa razy dziennie.

Pisownia oryginalna, Antonina Smišková (Antoszka), Przy kądzieli; pogadanki dla kobiet o ważnych sprawach,  Warszawa 1913, s. 85-86.

W każdy piątek odprawiano „Drogę Krzyżową” w kościele, a w niedzielę popołudniu „Gorzkie żale”.

Św. Józefa – 19 marca, jedyny dzień w ciągu Wielkiego Postu, w którym można było świętować i urządzać zabawy.

Śródpoście – połowa postu, wtedy młodzi chłopcy płatali gospodarzom różne figle, słoniną lub wapnem z dodatkiem jajek malowali płoty lub okna domostw, w których mieszkały młode panny, rozbierali wozy i wyciągali je na dach, wpuszczali wróbla do domu, wyjmowali furtki z ogrodzeń i chowali je, zamieniali psy gospodarzom.

Wielki Tydzień i przygotowania do Świąt

Niedziela Palmowa – początek Wielkiego Tygodnia, mieszkańcy wsi zabierali do kościoła palmy. Lubelskie palmy były przygotowane z:

(…) gałęzi wierzbowych, leszczynowych, trzciny wodnej, barwinka, widłaka, bukszpanu, a czasami dodawano też gałązki porzeczki czy wiśni. W niektórych regionach palmy przyozdabiano suszonymi kwiatkami i wstążkami. Wierzono, że poświęcone palmy mają magiczną moc. (…) Chłopcy praktykowali też zwyczaj porannego odwiedzania domów z rózgami palmowymi, którymi uderzano zastanych w łóżku domowników, szczególnie dziewczęta, wygłaszając przy tym formułę „Palma bije, nie zabije…”. W niektórych wioskach trzeba było zjeść „kotki” z poświęconych gałązek wierzbowych, aby zapobiec bólom gardła. Palmę zatykano za święty obraz, żeby chroniła obejście przed piorunami i w polu.

Dziedzictwo kulturowe Lubelszczyzny. Kultura ludowa, pod redakcją Alfreda Gaudy, Lublin 2001, s. 37-38.

Antoszka, nauczycielka w Gołębiu, w poradniku Upominek dla matek i gospodyń, proponowała, jak przygotować się do Wielkanocy:

Przed Wielkanocą należy kupić dość wcześnie cielęcinę, póki tania, i zamarynować, przygotować, kto ma, szynkę lub boczek i kiełbasę, zemleć wcześnie lub kupić mąkę na ciasto, żeby wyschła należycie, nie czekać też na ostatni tydzień na załatwienie sprawunków świątecznych, bo przed samemi świętami wszystko drożeje.

Antonina Smišková (Antoszka), Upominek dla matek i gospodyń, Warszawa 1896, s. 109-110. 

Wielki Poniedziałek i Wtorek były dniami, w których robiono porządki w chałupie, myto okna, bielono ściany, szorowano podłogę, odkurzano obrazy i łóżka, wietrzono pościel i zmieniano na niej poszewki, prano chodniki, obrusy, zasłony.

Wielka Środa – dawniej miała charakter zaduszkowy. W ten dzień gospodynie wypiekały chleb i ciasto na Święta.

Wielki Czwartek – dzień, w którym milkły kościelne dzwony, które według wierzeń ludowych odpędzały demony i pioruny, dzwony zastępowały kołatki, z którymi biegali po wsi mali chłopcy. Wierzono, że od Wielkiego Czwartku przez 6 kolejnych dni nie można prać kijanką, rąbać drzewa, młócić i prząść.

(…)  od wielkiego czwartku nie można było hałasować, przewracać ziemi czyli orać, kopać, aby w ciszy uszanować smutek, boleść, mękę i śmierć Pana.

Wiesława Bednarz, Okres karnawału i Wielkiego Postu [w:] „Powiśle Lubelskie” 2012, nr 2 (48), s. 16. 

Wielki Piątek – wierzono, że w ten dzień przed wschodem słońca należy umyć się w bieżącej wodzie lub misie, do której wrzucano monety, aby zapewnić sobie zdrowie i bogactwo przez cały rok, istniał zakaz pożyczania czegokolwiek z domu, aby nie zabrało to szczęścia domownikom. Przygotowywano święconki i potrawy na wielkanocny stół.

Wielka Sobota – dzień święcenia pokarmów. Dawniej święcono wszystkie przygotowane dania i ciasta na Wielkanoc, do święcenia jechało się wozami. W Gołębiu święcenie pokarmów odbywało się przed kościołem, na Wólce Gołębskiej przy krzyżu. Wieczorem gromadzono się przed kościołem na Liturgii Wielkiej Soboty, w czasie której święcono ogień i wodę. Wodę święconą przechowywano w specjalnych naczyniach i używano do święcenia ludzi, zwierząt i mieszkania. Wierzono, że woda święcona chroni przed złymi duchami i nieszczęśliwymi wypadkami. Wielka Sobota nie była już dniem, w którym poszczono. Nie wolno było spożyć poświęconego pokarmu przygotowanego na wielkanocne śniadanie i Poniedziałek Wielkanocny, ale gospodynie z Gołębia w Wielką Sobotę gotowały rosół, który podawały z ziemniakami.

Pisanki

W ciągu Wielkiego Tygodnia zdobiono gotowane jaja. W XIX wieku nie wyobrażano sobie świąt bez dużej ilości pisanek, symbolu nowego życia i magicznego daru:

Na znaczenie symboliczne pisanek wielkanocnych składają się elementy treści symbolicznych niesionych przez jajko jako takie oraz symbolika elementów zdobniczych – zarówno ornamentów jak i kolorystyki. Powszechnie znane były różne wierzenia związane z pisankami. Zakopano je w ziemi w celu zapewnienia urodzaju, odpędzały uroki, chronił od pożaru, pioruna. Pisanka wrzucona do ogrodu miała chronić warzywa przed gąsienicami, skorupki rozrzucone po polu miały powodować bujny rozwój zbóż. Włożone do ula pomagać miały rojeniu pszczół, chroniły je przed chorobami. Mycie się wodą, w której je gotowano, dodawać miało zdrowia, siły i urody. Apotropeiczne znaczenie jaja wynika z życiodajnych mocy, które skrywa jego skorupka, a także kulistości – zamknięta figura stanowi bowiem najlepsze odwzorowanie chroniącej wnętrze granicy. Działania ochronne często łączą się z zabiegami magii płodności i mają prowadzić do zwiększenia witalności ludzi, zwierząt i plenności roślin, co także wpływa na ich odporność na złe moce.

Anna Fedak, Etnografia Lubelszczyzny -pisanki, http://teatrnn.pl/leksykon/node/3260/etnografia_lubelszczyzny_–_pisanki

Pisanki w powiecie puławskim:

Kolor tła: czerwone – barwione wywarem z cebuli, na zielono – barwnik z zielonego szczypioru, żyta; czarne, czasami czerwone i niebieskie uzyskiwane z farbki.
Kolor ornamentu: białe, żółte, niebieskie.
Najbardziej popularne motywy: ornamentyka z linii, drabinek, gałązek, swastyki (wiatraczek), drzewka życia, stylizacji kwiatów. Widoczne wpływy lubelskie i północne.

Anna Fedak, Etnografia Lubelszczyzny -pisanki, http://teatrnn.pl/leksykon/node/3260/etnografia_lubelszczyzny_–_pisanki

W Gołębiu i na Wólce Gołębskiej dominowały pisanki w czerwonym kolorze, uzyskanym z łusek cebuli.

Lubelskie zwyczaje związane z Wielką Niedzielą

Niedziela wielkanocna w Gołębiu wciąż nazywana jest Wielką Niedzielę. W ten dzień należało się wystrzegać wszelkich robót, nawet takich, jak zmywanie naczyń. Rano wszyscy mieszkańcy wsi udawali się na Mszę Świętą, tzw. rezurekcję, która rozpoczynała się procesją wokół kościoła. W Gołębiu uroczysta procesja obchodzi kościół 3 razy.

  • Na Powiślu Lubelskim był zwyczaj wyścigów po rezurekcji:

(…) po powrocie z porannej mszy rodzina zasiadała do wielkanocnego śniadania. Wśród gospodarzy panowało przekonanie, kto pierwszy wróci do domu z kościoła ten się najpierwszy obrobi w polu, a że wtedy do kościoła jeździło się wozami konnymi to niekiedy wyścigi kończyły się wywróceniem wozu, oczywiście z pasażerami.

Wiesława Bednarz, Okres karnawału i Wielkiego Postu [w:] „Powiśle Lubelskie” 2012, nr 2 (48), s. 16.

  • Wielkanoc spędzano w rodzinnym gronie:

Jak wszędzie też, tak i tu, pierwszy dzień familiję zwykle przepędzają u siebie, drugiego zaś dnia, w poniedziałek, mieszkańcy każdego stanu, wszyscy prawie, rozchodzą się po mieście i odwiedzają znajomych, święcone z niemi jedząc.

Oscar Kolber, Lubelskie, cz. I, Kraków 1883, s. 116. 

  • W ciągu dnia obowiązywał zakaz spania i leżenia:

W wielką niedzielę nie wolno spać ani leżeć bo pole zarastało chwastami i żadne zabiegi nie pomagały by w pozbyciu się zielska.

Wiesława Bednarz, Okres karnawału i Wielkiego Postu [w:] „Powiśle Lubelskie” 2012, nr 2 (48), s. 16. 

  • Młodzież przechwalała się pisankami:

Po południu w ten dzień Wielkiejnocy, chodzą chłopaki i dziewczęta po wsi, przechwalając się z piękności swoijch jaj malowanych czyli kraszanek.

Oscar Kolber, Lubelskie, cz. I, Kraków 1883, s. 116. 

Barszcz wielkanocny

W Gołębiu, podobnie jak w innych miejscowościach Powiśla Lubelskiego, barszcz wielkanocny to barszcz czerwony, gotowany na zakwasie z buraków ćwikłowych:

[Przed Wielkanocą] Kobiety rozczyniały kwas na wielkanocny barszczyk z buraków ćwikłowych, buraka cukrowego, wody i kilku skórek chleba. Tak przygotowany zakwas musiał stać w ciepłym miejscu kilka dni.

Wiesława Bednarz, Okres karnawału i Wielkiego Postu [w:] „Powiśle Lubelskie” 2012, nr 2 (48), s. 16.

Barszcz czerwony spożywano w czasie śniadania wielkanocnego, dodawano do niego kiełbasę, boczek i wędliny, jajka ze święconki i jedzono z chlebem lub plackiem drożdżowym.

Poniedziałek Wielkanocny

Zwyczaj oblewania się wodą jest bardzo mocno związany z Powiślem Lubelskiem, wspomniał o nim Oscar Kolberg, opisując zwyczaje i wierzenia z Lubelszczyzny.

Nazajutrz po Wielkiejnocy, to jest w Poniedziałek świąteczny, szczególniej na Powiślu, panuje zwyczaj oblewania się nawzajem zimną wodą, a to się szmigusem mokrym nazywa. Gospodarze poważniejsi nachodzą domy kumów i sąsiadów, a przynosząc z sobą wodę zimną w butelce, biorą za ręce płeć żeńską i oblewają ich palce bez szkody odzienia i zdrowia, lecz potem płoche chłopaki i dziewki leją się wzajemnie wodą pełnemi konewkami i dzbankami, które czerpią w lada rowie, a ztąd powstają gonitwy, swawole, czasem skaleczenia nawet.

Oscar Kolber, Lubelskie, cz. I, Kraków 1883, s. 116. 

  • Oblewanie wodą nie kończyło się w Lany Poniedziałek:

Oblewania takie wzajemne powtarzać się mogą według upodobania aż do Zielonych świątek, a ztąd urosło przysłowie: „do Zielonych świątek, – można się lać wodą i w piątek.

Pisownia oryginalna, Oscar Kolber, Lubelskie, cz. I, Kraków 1883, s. 116-117.

  • Chodzenie po szmigusie:

Tak jak po Bożym Narodzeniu, dzieciaki zwykli chodzić po kolendzie; równie też uboższe, na Wielkanoc chodzą po szmigusie. Śmigus znaczy datek jajka, piroga, placka, kawałka mięsiwa lub coś podobnego ze święconego dla tych biednych dzieci.

Oscar Kolber, Lubelskie, cz. I, Kraków 1883, s. 116-117.

W Poniedziałek wielkanocny, zbierają się chłopaki wiejskie i chodzą od domu do domu, śpiewając: «Wielki dziś nam dzień nastał» (od Bychawy. Gałęzów). Tam gdzie w chacie zastaną dziewczynę, oblewają ją wodą; gdzie dziewcząt nie ma, nie dopuszczają się tego. Gospodynie zaś dają im po dwa, trzy lub cztery jaja. Nazbierawszy dużo jaj, obierają sobie jedną chatę na odpoczynek, i jeżeli gospodarze ich tam przyjmą, gotują uzbierane jaja, jedzą je popijając wódką, a nawet (w razie przyzwolenia gospodarzy) sprowadzają muzykę i tańczą.

Oscar Kolber, Lubelskie, cz. I, Kraków 1883, s. 116-117.

Dawni mieszkańcy Gołębia żyli ubogo, na czas Wielkanocy każdy, nawet najbiedniejszy gospodarz, chciał przygotować się najlepiej. Wielkanoc wypadała na przednówku, kiedy kończyły się zapasy żywności i pieniądze. Często zdarzało się, że mąkę na ciasto kupowano za pożyczone pieniądze, a kiełbasy i boczki wyrabiano z ostatniej sztuki trzody chlewnej. W wielu domostwach po Wielkanocy, gdy wszystko, co było przygotowane na Święta, zostało spożyte, panował większy głód niż w Wielkim Poście. Gospodynie gotowały już tylko raz dziennie. Dawne Święta Wielkanocne były bogatsze w zwyczaje, nakazy i zakazy.

W pamięci mieszkańców Gołębia szczególnie zapisała się Wielkanoc z 1945 roku, wspominał o niej ks. Witold Stańczak:

Wszystkie obrzędy Wielkiego Tygodnia i uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego były sprawowane. Trzykrotna procesja rezurekcyjna wokół kościoła ze śpiewem-modlitwą „Wesoły nam dzień dziś nastał” zdawała się kontrastować ze zniszczonym w wielkim stopniu kościołem. Straty materialne były przezwyciężone przeżyciami religijnymi. (…) W czasie świąt było kilkanaście chrztów. Odkładano je z racji wysiedlenia frontowego.

Dzieje rodzinnej parafii i kościoła pw. Wniebowzięcia NMP, św. Floriana i św. Katarzyny w Gołębiu, diecezja lubelska, oprac. Witold Stańczak TChr, Barbara Kozak, Gołąb 1999, s. 19.

Opracowała Małgorzata Daniłko

Bibliografia:

  1. Wiesława Bednarz, Okres karnawału i Wielkiego Postu [w:] „Powiśle Lubelskie” 2012, nr 2 (48).
  2. Anna Fedak, Etnografia Lubelszczyzny -pisanki, http://teatrnn.pl/leksykon/node/3260/etnografia_lubelszczyzny_–_pisanki [dostęp: 07.04.2017].
  3. Oscar Kolber, Lubelskie, cz. I, Kraków 1883.
  4. Antonina Smišková (Antoszka), Upominek dla matek i gospodyń, Warszawa 1896.
  5. Antonina Smišková (Antoszka), Przy kądzieli; pogadanki dla kobiet o ważnych sprawach, Warszawa 1913.
  6. Dziedzictwo kulturowe Lubelszczyzny. Kultura ludowa, pod redakcją Alfreda Gaudy, Lublin 2001.
  7. Dzieje rodzinnej parafii i kościoła pw. Wniebowzięcia NMP, św. Floriana i św. Katarzyny w Gołębiu, diecezja lubelska, oprac. Witold Stańczak TChr, Barbara Kozak, Gołąb 1999.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *