Dawne sprawy kryminalne z Gołębia

golab

Gołąb lata 30. XX wieku, w tle budynek, w którym znajdował się Urząd Gminy, źródło zdjęcia tu

W przeszłości Gołębia wydarzyło się wiele napadów, bójek i kradzieży. Niektóre z tych spraw zostały zgłoszone do sądu i uwiecznione w Księgach grodzkich lubelskich. Właśnie z nich możemy dowiedzieć się o bójce w karczmie gołębskiej i złodzieju, który kradł w Gołębiu. Inne, jak napad na Urząd Gminy w Gołębiu oraz kradzież futra w pociągu w okolicach naszej wsi, zostały opisane w prasie.

Bójka w karczmie gołębskiej

Sprawa Brajny przeciwko Janowi Sierocińskiemu

Brajna była żydówką z Janowca, jej mąż dzierżawił karczmę w Gołębiu i właśnie w tej karczmie został pobity, w skutek poniesionych obrażeń zmarł. Brajna założyła sprawę przeciwko sprawcy Janowi Sierocińskiemu i tak nazwa naszej miejscowości została odnotowana w Księgach grodzkich lubelskich w lutym 1650 roku:

[23.02.1650] Relacja woźnego, że z rekwizycji [pozwu – red.] Żydówki janowieckiej Brajny był w jej domu w Janowcu, gdzie widział pokrwawione ciało jej męża Chaima Jakrowicza, zamordowanego według niej przez mieszczanina janowieckiego Jana Sierocińskiego. Załączona relacja woźnego, że podczas pogrzebu Chaima na cmentarzu żydowskim w Janowcu publicznie ogłosił Sierocińskiego sprawcą mordu.

Materiały źródłowe do dziejów Żydów w księgach grodzkich lubelskich z doby panowania Władysława IV i Jana Kazimierza Wazów 1633-1669, oprac. Henryk Gmiterek, Lublin 2006, nr 580, s. 104. 

[23.02.1650] Żydówka janowiecka Brajna, wdowa po Chaimie Jakrowiczu, protestuje przeciwko Janowi Sierocińskiemu, że ten, nie mając żadnego powodu, dotkliwie pobił jej męża w karczmie we wsi Gołąb, gdzie był on arendarzem, w wyniku czego Chaim zmarł.

Materiały źródłowe do dziejów Żydów w księgach grodzkich lubelskich z doby panowania Władysława IV i Jana Kazimierza Wazów 1633-1669, oprac. Henryk Gmiterek, Lublin 2006, nr 581, s. 104. 

Dawna karczma pełniła funkcję gospody, zajazdu, była budynkiem przeznaczonym dla podróżnych, znajdowały się w niej m.in. pokoje gościnne. Karczma to również miejsce zabaw i spotkań dla okolicznych mieszkańców. W samym Gołębiu było kiedyś 6 karczm (w 1565 roku), z czego kilka należało do proboszcza. Zygmunt Gloger w Encyklopedii Staropolskiej wyjaśnia:

Już za doby piastowskiej karczmy pospolite były po wsiach i miasteczkach polskich , jako gospody dla podróżnych i miejsca do narad i biesiad miejscowej ludności. W czasach, gdy kościoły były rzadko po kraju rozsiane, ludność przybywająca w dnie świąteczne z daleka, musiała mieć przy kościele dach gościnny na popas, sami więc proboszcze starali się o to, aby w pobliżu świątyni była obszerna gospoda”.

Złodziej, który kradł w Gołębiu

 Sprawa Opolskiego przeciwko Judce

[21.08.1727] Relacja woźnego, że z rekwizycji [zgłoszenia – red.] ur. [urodzonego – red.] Józefa Opolskiego, pełnomocnika marszałka wielkiego koronnego [Józefa Mniszcha], był we dworze ur. Karettego, ekonoma dóbr końskowolslcich w mieście Konińska Wola, gdzie aresztował Żyda Judkę, mieszkańca Puław. Żyd ów udzielał schronienia złodziejowi, który zrabował wiele przedmiotów w mieście Gołąb i ukrywał je u Judki.

Materiały źródłowe do dziejów Żydów w księgach grodzkich lubelskich z doby panowania Władysława IV i Jana Kazimierza Wazów 1633-1669, oprac. Henryk Gmiterek, Lublin 2006, nr 1895 s. 339.

Poza tą krótką wzmianką w księgach grodzkich nic więcej nie wiadomo na ten temat.

Napad na Urząd Gminy w Gołębiu 

Napad miał miejsce 19 marca 1907 roku, sprawcy zabrali z kasy gminnej 130 rubli i zniszczyli portrety cara. Szczegółowy opis tego zdarzenia znalazł się w „Gazecie Świątecznej” z maja 1907 roku.

„Napad na urząd gminny.

 

Z gminy Gołębia pod Puławami na powiślu lubelskim piszą do nas:

Długo cieszyła się gmina nasza spokojem; myśleliśmy, że nam już nic nie grozi, boć to przecie trocha się już niby uspokojiło. Aż nagle dnia 19 marca dowiadujemy się, że gminę okradziono.

 

Stało się to w taki sposób:
Około godziny 2-ej po północku zaczął się ktoś dobijać do wójta i wołać, żeby co prędzej otwierano. Wójt zmiarkował, co się dzieje. Kazał szwagrowi swemu, aby powiedział, że go niema w domu. Ale napastnicy targowali się przez okno, że nie odejdą. Po chwili rozległ się huk wystrzału. W mieszkaniu wszczął się krzyk kobiet i dzieci. Wtenczas szwagier wójta widząc, że próżno się opierać, otworzył drzwi. Wchodzą dwa draby z rewolwerami w ręku, każą zapalić lampę i pytają się, czy kto nie raniony. Naprzeciw okna leżała na łóżku siostra wójta. Idą do niej, a jej krew się leje z ramienia; kula przeszła je nad samą kością, a potem odbiwszy się od muru spadła na podłogę na środku mieszkania. Napastnicy biorą wójta pod ręce, grożą rewolwerami, każą brać klucze i prowadzą do urzędu gminnego. Żona chwyciła go za szyję i mówi:
-Jeżeli zabijacie męża, to i mnie zabijcie. –
Ale napastnicy oderwali ją od męża, obiecując, że niebawem powróci.
Prowadzili go do urzędu gminnego ze trzy staje drogi. Noc była ciemna. Stróż nie chce urzędu otworzyć, więc prowadzą wójta pod okno pisarza. Ale i pisarz wzbrania się otworzyć. Zniecierpliwieni napastnicy przykładają wójtowi lufy do głowy, aż nieborak wystraszony sam prosi pisarza, żeby otworzył. Dopiero pisarz poszedł do stróża i kazał drzwi od urzędu otworzyć, a sam się zamyka i słucha, co tam się będzie działo.
Weszło dwóch drabów, kazali zapalić lampę, pytają się, gdzie paszporty, i każą otwierać kasę. Jeden wziął pieniądze, przeliczył i mówi: – Dajcie książkę, to się podpiszę. – Ale jakoś książki na podorędziu nie było, więc dali mu kartkę.
Napisał na niej te słowa:
„Ja, socjalista, skonfiskowałem 138 ruble i 8 i pół kopiejek”.
Potem zdjęli ze ściany portrety Cesarskie, podarli je i wyszli do swoich, którzy na nim na dworze czekali. Właśnie wtedy wybiła godzina 3-cia. Zrana przejechał pomocnik naczelnika, sześciu strażników i trzech żandarmów. Przy protokóle pomocnik naczelnika mówi: – Wyście sami pieniądze dali, bo życzyłbym sobie mieć tyle storublówek, ile wy tu macie broni. Cóż to za gmina! Cały urząd można kijem rozegnać. – Ba, gdybyśmy naprawdę mieli broń! Ale zkąd jej weźmiemy? Zarząd gminy jest zawsze z gołemi rękami, że nawet wściekłemu psu nie ma się czem ognać. Na drugi dzień znowu przyjechało dwóch strażników i kazali wójtowi w swej obecności zapakować zniszczone portrety i przestrzeloną koszulę siostry wójta. Mieli to zawieźć do sędziego śledczego.
Czytelnik.”

Pisownia oryginalna, Napad na Urząd Gminny, „Gazeta Świąteczna” 1907, nr 1365, s. 3. 

Kradzież futra z pociągu w okolicy Gołębia

[27.03.1930] W nocy z dn. 25-26 bm. w pociągu osobowym, zdążającym z Lublina do Warszawy, w pobliżu stacji Gołąb pow. puławskiego, do przedziału III klasy wszedł nieznany osobnik, który wyrwał futro z rąk śpiącego pasażera, Chaima Zydera z Łodzi, potem otworzywszy drzwi wagonu wyskoczył w biegu pociągu. Wartość skradzionego futra wynosi 3600 zł.
Kradzież futra z pociągu, „Głos Lubelski” 1930, nr 38, s. 5. 
Opracowała Małgorzata Daniłko
Bibliografia:
  1. Zygmunt Gloger, Karczma [w:] Encyklopedia Staropolska, http://literat.ug.edu.pl/~literat/glogers/0021.htm.
  2. Anna Sochacka, Dzieje Gołębia w średniowieczu, „Region Lubelski”, nr 2 (4), 1987, Lublin 1990.
  3. Kradzież futra z pociągu, „Głos Lubelski” 1930, nr 38, s. 5. 
  4. Materiały źródłowe do dziejów Żydów w księgach grodzkich lubelskich z doby panowania Władysława IV i Jana Kazimierza Wazów 1633-1669, oprac. Henryk Gmiterek, Lublin 2006.
  5. Napad na Urząd Gminny, „Gazeta Świąteczna” 1907, nr 1365, s. 3.

 


Copyright by Gołąb nad Wisłą 2016
Wszystkie prawa zastrzeżone. Powielanie części lub całości artykułów, zdjęć i innych materiałów graficznych tylko za zgodą autorów strony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *